Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
37 postów 1025 komentarzy

Fischer von Treuenfeld

Fischer - "Wszystko w Mądrości, lojalności i dyskrecji."

Jak Kim ograł Amerykę.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kim pokazał, że ma rakiety balistyczne zdolne dosięgnąć Stany Zjednoczone i nie boi się Trampa.

 Wiadomo, że do rozmów pomiędzy USA i Koreą Północna dojdzie. Kilka miesięcy temu Kim pokazał, że ma rakiety balistyczne zdolne dosięgnąć Stany Zjednoczone i nie boi się Trampa. Naród północnokoreański miał powody do dumy. Jeszcze więcej radości przysporzyły Koreańczykom próby odbudowy relacji między bratnimi państwami koreańskimi. Rankingi Kima poszybowały w górę.

Reżim na tych posunięciach zyskał niespodziewanie dużo. Koreańczycy zachwycają się nad mądrością wodza. Nawet sam prezydent USA,  dziś wręcz oczarowany, nie przestawał zachwycać się nad geniuszem przywódcy północnokoreańskiego.
Na co liczą Amerykanie ? 
 
 
Administracja Trampa liczy, nie tyle na dezatomizację Korei północnej. Bo ta już takie deklaracje składała wcześniej i nigdy z nich się nie wywiązała. Lecz na zyskanie „sojusznika”, w postaci jądrowego mocarstwa w tym coraz bardziej niestabilnym regionie. Liczy, że Kim będzie w przyszłości gwoździem, który będzie mogła wbić w sojusz państw azjatycki, w szczególności pomiędzy Chiny i Rosję. W krótkoterminowej polityce bliskowschodniej, liczy, że Korea nie będzie popierać Iranu, oraz jego programu jądrowego.
Jednak Amerykanie tego pokera zagrali w ciemno. Nie wiedzą jakie rozmowy prowadził od końca marca do maja Kim z Chińczykami. Rozmowy były tak tajne, że nawet istnieją rozbieżności co do ilości spotkań. Liczono ile razy wjechał do Chin pociąg Kima. Wiadomo że spotkał się z Chińskim przywódca 28 marca i 8 maja. Jednak widywano w Pekinie, też w innych terminach zaufane osoby z otoczenia Kima pokrywającymi się z przyjazdem pociągu Kima. Tramp nie zna też ustaleń w tej sprawie, pomiędzy Putinem i przewodniczący Chin Xi Jinping, które odbyło się 8 czerwca br, przed spodkaniem w Singapurze. Nie wiadomo nawet czy Amerykanom jest znana cała treść rozmów pomiędzy Koreą północna i południową.  
 
Nie wiedzą że Korea Północna to papierowe mocarstwo atomowe. Korea nie zbudowała samodzielnie rakiet zdolnych dotrzeć do USA. Podstawowy silnik tej nowej rakiety, pochodzi od ukraińskich  pocisków balistycznych stacjonujących na Ukrainie, które to w ramach porozumienia SART-1 zostały pozbawione głowic jądrowych. To silniki zniszczonych rakiet  SS-24, który zawiłymi drogami trafił do Korei  z Ukrainy.  Kim ma prawdopodobnie jeszcze dwa takie silniki. Mogą one w przyszłości posłużyć jako pierwowzór własnych silników, ale na to Kim potrzebuje środków i czasu. Nie można tu też zapomnieć katastrofie w podziemnym ośrodku nuklearnym w górze Montap, na poligonie Punggye-ri. Pod koniec września ubiegłego roku doszło tam do podziemnej detonacji wyjątkowo silnego ładunku jądrowego. W wyniku tego wybuchu i wtórnych wstrząsów tektonicznych doszło do zniszczenia całego ośrodka.
 
 Zapewne w ramach dezatomizacji Korei Północnej, ten ośrodek będzie rekomendowany amerykanom , jako akt dobrej woli i skruchy. Dziś prezydent USA chwalił Korę, że od 7 miesięcy nie przeprowadziła żadnej próby jądrowej. Wydaje się, że nie zna on prawdziwej przyczyny tego stanu rzeczy. Jak zaznaczy, zawieszenie prób z bronią jądrową odczytuje jako akt dobrej woli.
Na co liczy Kim ? 
 
 
Przede wszystkim na czas i zniesienie embarga. Demilitaryzacje ze strony USA, poprzez zmniejszenie kontyngentu wojskowego na terenie Korei południowej. On wcale nie zrezygnował z swoich planów atomowych i nie zamierza z nich rezygnować. To właśnie dla ich realizacji potrzebuje teraz czasu i dostępu do technologii światowych. Wystrzeliwując swoje rakiety dalekiego zasięgu Taepodong-2 pokazał światu jaki jest mocny, ale mocny będzie dopiero gdy będzie mógł produkować silniki do tych pocisków.  
Amerykanie w tym regionie mają dwóch poważnych oponentów dla swojej imperialistycznej polityki. Są to mocarstwa atomowe: Kora północna i Chiny, które utrudniają żeglugę na wodach M. Wsch. Chińskiego, 7 Flocie USA. 
 
Utrudniają tym samym Amerykanom zajęcie dogodnej pozycji do ataku na Koreę północną i przechwycenie ich rakiet wystrzelonych przeciwko USA i Japonii. Chiny realizując swoje interesy na tym akwenie, chronią automatycznie strategiczne interesy Korei Północnej. Dlatego Korea docelowo nie sprzeda Chin. 
 
Obecnie USA za pomocą okrętów wyposażonych w system AEGIS i rakiety SM-3 blok I, jest wstanie  przechwycić rakiet koreańskie jedynie z Morza Żółtego i Wsch. Chińskiego. Z otwartego oceanu może tego dokonać dopiero w przyszłości, z większej odległości i na większym pułapie za pomocą rakiet SM-3 block II, które na razie są w fazie niezbyt udanych testów. Pocisk SM-3 block IIA , to zupełnie nowy dwustopniowy pocisk, który ma wejść do uzbrojenia w tym roku. Pocisk, którego jeszcze nie ma, a którego budowę sfinansowała i już zakupiła Japonia. Jednak tu potrzebny jest, jeszcze bardziej doskonały pocisk SM-3 block IIB, odpalany z okrętów. Ma on wejść na uzbrojenie, najprędzej po 2020 roku, a cały proces wdrażania wymaga też modernizacji wyrzutni okrętowych . Więc póki co Kim nie musi się przejmować Amerykanami.
Tramp znowu strzelił sobie gola. Przyspieszył, gdyż cala jego dotychczasowa polityka zagraniczna to pasmo samych porażek. Po katastrofie na posiedzeniu G-7 w Kanadzie, potrzebował sukcesu jak pelikan ryby. No i dał się złapać w zastawioną pułapkę. Nie dość, że nie zrównał z ziemią Korei Północnej , jak buńczucznie zapowiadał, to znalazł sobie kumpla w osobie Kima. 
 
Autor wyraża zgodę na swobodne rozpowszechnianie materiału
 
 

KOMENTARZE

  • Fischer
    Francuscy eksperci sceptyczni po szczycie w Singapurze. "Pierwszą rundę wygrał Kim". Francuscy obserwatorzy sceptycznie oceniają szczyt przywódców USA i Korei Północnej, Donalda Trumpa i Kim Dzong Una, który odbył się w Singapurze. Przyznają jednak, że może być on pierwszym krokiem na drodze do pokoju. Występujący w telewizjach i w radio specjaliści oceniają: "To przede wszystkim narracja polityczna", "Wiele deklaracji, mało konkretów", "Zobaczymy, czy słowa znajdą potwierdzenie w czynach". Prawie wszyscy przyznawali jednak, że to "spotkanie jest wstrząsem w światowej dyplomacji". Politolog Antoine Bondaz przypomniał w BFMTV, że od początku lat 90. Korea Północna podejmowała wiele zobowiązań, z których się nie wywiązywała. Prezydent Trump mówi, że teraz będzie inaczej, ale przyznaje, że podpowiada mu to wyłącznie jego intuicja. "To przede wszystkim narracja polityczna" podsumował ekspert. Z kolei uchodząca za wybitną znawczynię obu Korei dziennikarka Juliette Morillot powiedziała w radiu RFI, że "mimo iż prezydent Trump zapewnia, że wszystko pójdzie szybko, oczywiste jest, że denuklearyzacja musi zająć wiele czasu, wiele lat". Ekspertka uznała, że "pierwszą rundę wygrał Kim", ponieważ denuklearyzacja dotyczyć ma całego Półwyspu Koreańskiego i nie ma w niej mowy o weryfikacji podjętych zobowiązań.
    Natomiast historyk zajmujący się USA Francois Durpaire powiedział w BFMTV, że Trump "dostał premię za (wywieranie) maksymalnej presji" na Pjongjang. Ta - jak ją nazwał - "dyplomacja uderzeń siłowych" jest "kolejnym zaprzeczeniem multilateralizmu, którym gardzi" prezydent USA. "Zobaczymy, czy słowa znajdą potwierdzenie w czynach" powiedział z kolei były wieloletni korespondent w Moskwie i w Waszyngtonie Ulysse Gosset. Uznał jednak, że spotkanie w Singapurze to "pierwszy krok na drodze do pokoju między dwiema Koreami". Zdaniem dziennikarza z deklaracji i konferencji prasowej Trumpa wnioskować można, że uzyskał konkretne zobowiązania od Kima. Wśród nich komentator wymienił zamknięcie ośrodka do testów silników rakietowych. Podkreślił również, że "żołnierze amerykańscy dalej będą stacjonować w Korei Południowej", a "sankcje gospodarcze (na Pjongjang) pozostają w mocy i ograniczane będą jedynie w miarę realizacji zobowiązań". Zdaniem profesora filologii koreańskiej Patricka Maurusa "naprawdę historyczne było wcześniejsze spotkanie prezydentów obu Korei", a szczyt w Singapurze świadczy o "widocznej woli normalizacji obrazu Korei Północnej". W pierwszym komentarzu internetowym dziennik "Le Monde" zauważył, że "Kim Dzong Un w sposób "zdecydowany i twardy" podejmuje zobowiązanie na rzecz "całkowitej denuklearyzacji", ale dotyczy ona "Półwyspu Koreańskiego", czyli skierowana jest również na amerykański parasol chroniący Koreę Południową". Inni komentatorzy zauważają również, że jeśli naprawdę dojdzie do wycofania amerykańskiego parasola atomowego, to na samotność wobec potęgi Chin pozostawiony będzie nie tylko Półwysep Koreański, ale i Japonia. Według redakcji ekonomicznego dziennika "Les Echos" "USA zrozumiały, że reżim północnokoreański nie będzie mógł zgodzić się na "pełną, nieodwracalną, możliwą do weryfikacji i natychmiastową" denuklearyzację swego arsenału, czego na początku domagał się Waszyngton". W zamian za ustępstwo ze strony Trumpa w ujęciu tego w dokumencie końcowym po szczycie, zobowiązanie amerykańskiego prezydenta do zapewnienia gwarancji bezpieczeństwa Korei Północnej również nie jest w tekście sprecyzowane czytamy w komentarzu "Les Echos". Obserwatorzy zauważają, że podczas gdy likwidacja arsenału jądrowego jest definitywna, gwarancje bezpieczeństwa dają się cofnąć.

    [Prezydent USA Donald Trump ujawnił dziś, że rozmawiał bezpośrednio z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem jeszcze przed szczytem w Singapurze. Powiedział o tym w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji ABC. Agencja Associated Press zauważa, że od tygodni Trump odmawiał odpowiedzi na pytania dziennikarzy o jego bezpośrednie kontakty z północnokoreańskim przywódcą. W kwietniu na Florydzie amerykański prezydent powiedział reporterowi, że osobiście rozmawiał z Kim Dzong Unem, jednak wkrótce potem jeden ze współpracowników Trumpa zdementował te słowa, wyjaśniając, że z Kimem rozmawiał inny przedstawiciel amerykańskiej administracji. Później wyjawiono, że na spotkaniu z Kim Dzong Unem w Pjongjangu był sekretarz stanu USA Mike Pompeo.]


    Ps...Czyli nic nie wiadomo. Jak na razie to jest wzajemne obwąchiwanie się dwóch polityków. Początki prób rozwiązania konfliktu ciągnącego się przez ponad półwiecze i zamknięcia go traktatem pokojowym. Inaczej nie ma mowy o jakimkolwiek rozbrojeniu. A podejrzewam, że KRLD będzie chciała zachować swój potencjał nuklearnego odstraszania przez dłuższy czas...W końcu trzy pokolenia Koreańczyków wzrastały w krańcowej nieufności do USA i ich wasali. Nie minie doba i znowu zaczną się obrzucać obelgami. Zapamiętajcie moją opinię.
  • Fischer
    "To pierwszy etap resetu w stosunkach obu państw"... he? USA nigdy nie uznały KRLD za państwo, dlatego całej tej szopce brakuje solidnych podstaw prawnych. CIA wciągnęło Kima obiecankami na płytką wodę i robi show dla Trumpa przed jesiennymi wyborami do Kongresu. Z tego, co słyszałem, Kim przychylił się jedynie do prośby USA o wykopanie szczątków amerykańskich żołnierzy z okresu wojny koreańskiej i przesłania ich do "domu". Jest bardzo prawdopodobne, że rodzi się nowy porządek podobny do relacji Chiny-USA. Kim wraz z partią komunistyczną zachowa przywództwo, jednocześnie zacznie współpracować z USA gospodarczo.
    Prawda jest taka, że nawet USA bardziej cenią dzielnego wroga niż sprzedajnego włazidupca.
  • @kula Lis 67 14:58:45
    Traktaty w naszych czasach są warte tyle co papier na którym są napisane.

    Proporcje sił (nie tylko militarnych) decydują.
  • @kula Lis 67 16:25:20
    Teraz robotnik północno koreański będzie tańszy niż chiński. To oznacza znów większe zyski dla amerykańskich korporacji
    ,,… Korea nie zbudowała samodzielnie rakiet zdolnych dotrzeć do USA”
    Natomiast z tym bym się nie zgodził, bo niby co, Koreańczycy głupsi od innych.
  • @
    Znamienny uścisk dłoni przed kamerami..
    Donald pociągnął do siebie rękę Kima, ten dobrze zareagował lecz refleksem szachisty.. i ułamek sekundy zadecydował o tym, że Kim prawie poleciałby na Donalda. Chamska zagrywka ze strony Wiewióry. Chociaż gdyby to zrobił Adrianowi niczego niespodziewającego się oprócz poklepania po plecach, to by pewnie salto wykonał..

    Moim zdaniem, wbrew pozorom, administracja amerykańska nie jest taka głupia, a Kim taki, cwany. To był teatrzyk niczego nie zmieniający, bo zmienić nie miał, medialna ustawka. Obecna sytuacja na półwyspie koreańskim jest na rękę wszystkim, zły dyktator atomowy przyda się kiedy indziej do straszenia społeczeństw NATO.

    Zadajmy sobie pytanie kto rządzi Trumpem i jaki ma cel najbliższy?
    Celem jest ewakuacja eskimosów do Polin i zniszczenie Izraela, aby odbudować świątynię na zgliszczach nowego holokaustu..

    Chiny i Rosja to druga strona tego samego medalu NWO, do depopulacji i następnie totalnej kontroli niewolników będą potrzebni, ale najpierw Bliski Wschód musi zapłonąć.. tak to widzę; Kim kolega Denisa Rodmana (oficer prowadzący?) wykształcony w Szwajcarii raczej jest bardziej związany z masonerią i okultyzmem, niż ze swoim narodem..

    Może mylę się i to jest jednak takie proste jak media podają?
  • @kula Lis 67 16:25:20
    Myślę, że żadnego resetu nie będzie, tak jak wcześniej. W tym rejonie karty rozdają Chiny.
  • @Pedant 16:39:47
    Szczególnie te zawierane z USA, np ostatnio zerwane porozumienie z Iranem dotyczące zniesienia embarga, w zamian zaprzestania prac nad własną bronią jądrową. Czy tak jak umowy sojusznicze USA, Turcja, gdzie amerykanie zafundowali swojemu sojusznikowi zamach stanu.
  • @Oświat 16:39:54
    To nie kwestia wiedzy tylko technologii. Szczególności obróbki metali i specjalnych stopów.

    Jest niewyobrażalne jakie ciśnienie powstaje w silnikach rakietowych i jakie temperatury. Palnik acetylenowy przy tym to pikuś. Wydajności pomp doprowadzające paliwo do silników, różnice temperatur przy rozprężaniu paliwa rakietowego są w granicach od minus 150-200 st C, do kilku tysięcy w plusie na wylocie dyszy. Przy tych różnicach, ciśnień, temperatur silniki pomp muszą pracować na max. wydajności, a dysze nie mogą się stopić i spłynąć. Tu mamy stopy bardzo rzadkich pierwiastków, otrzymywanych za pomocą nowatorskich technologii produkcji i obróbki.

    Rosjanie sprzedają amerykanom silniki rakietowe bardzo zaawansowane RD-250, do amerykańskich rakiet i nie obawiają się, że ci na tej podstawie sami zaczną budować własne silniki. Ponieważ to jest kwestia technologii, a nie wymiarów. Stosowane technologie przy produkcji tych silników są niedostępne nawet dla amerykanów.


    Koreańczycy będą starać się odtworzyć silniki stare, mniejszej mocy RD-170, może sobie z tym poradzą.
  • @wk..ny 17:25:39
    Bardzo trafnie oceniasz sytuacje. Jednak USA nie wiele tam może wskórać.

    1 konflikt dotyczy granicy morskiej między Chinami i Japonią. Jego zarzewie to wyspa Tajwan, której Chiny nie oddadzą Japonii.

    2 źródło nieprzejednanej pozycji Chin, to odkryte złoża węglowodorów w strefie spornej. By usankcjonować prawo do tych złóż, Chiny reanimują wyspę, która w ostatnich latach w wyniku podnoszenia się poziomu mórz znika.

    3 USA też ma ochotę na te złoża, dla tego kwestionuje Chińskie prawo do tych granic. Jednocześnie żąda od Chin prawa do swobodnej żeglugi dla swoich okrętów wojennych. Chiny zgodnie z prawem morskim zezwalają tylko na żeglugę statkom cywilnym w swojej strefie ekonomicznej. Brak możliwości operowania VII foty na M. Wsch, Chińskim, w znacznym stopniu ogranicza możliwości operacyjne tej floty przeciw Korei, Chinom czy nawet Rosji. Uniemożliwia też wywiązywanie się wobec zobowiązań sojuszniczych. Wiele potencjalnych celi dla amerykańskich rakiet i samolotów znajduje się poza lub na granicy ich zasięgu.
  • @wk..ny 17:25:39
    "Celem jest ewakuacja eskimosów do Polin i zniszczenie Izraela, aby odbudować świątynię na zgliszczach nowego holokaustu.."

    Oglądałeś to? już linkowałem wcześniej. Może tutaj kryje się powód pędu żytków do osiedlenia się w Polsce. Trochę przydługie, ale można sobie skróty robić bez straty sensu wypowiedzi.

    https://www.youtube.com/watch?v=kbO2tlu1ulI
    Mogę potwierdzić jedno- w mojej okolicy krety wykopują grudki rudy żelaza.
  • Tak się orze, tak się zwala rok w rok, w każdym pokoleniu"
    https://nsroundtable.org/files/8613/2917/4723/18938210308_kH4kW.jpg

    https://foreignpolicy.com/2018/03/12/a-timeline-of-u-s-negotiations-talks-with-north-korea-trump-kim-jong-un-pyongyang-nuclear-weapons-diplomacy-asia-security/

    więc z ocenami tego "historycznego wydarzenia" wstrzymam się jeszcze na czas jakiś.
  • Trump pokazal ten film Kimowi.
    https://www.youtube.com/watch?v=A838gS8nwas
  • @Fischer 18:06:26
    Mało kto (poza amerykańskimi służbami geologicznymi) wie,że Góry Diamentowe w Korei Płn. są przebogate w minerały. Nie tylko uran, z którego Kim robił bomby, ale cenne i konieczne w nowych technologiach metale ziem rzadkich (RER), lit i więcej. Na RER monopol dzisiaj mają Chiny i dyktują światu ceny.
  • Fischer
    Jak już pisałem: to listek figowy, a król jest nadal nagi. Ogniska zapalne (np. Syria, Iran, Ukraina, wojna o zasoby pod wiecznymi lodami) tlą się nadal. Trump nie zrobił nic. On spotkał się jedynie z przywódcą azjatyckiego państwa, które ośmieliło się upatrywać swego bezpieczeństwa w broni posiadanej przez wiele państw na świecie. Jak do tej pory bomb atomowych przeciwko ludności cywilnej użyły jedynie Stany Zjednoczone. Innymi słowy historia uczy nas, że w sprawie atomu nie należy ufać przede wszystkim USA.
  • @Fischer 18:06:26
    Północnokoreańska agencja relacjonuje spotkanie Kima z Donaldem. „Pilne” jest, by Korea Płn. i USA powstrzymały wzajemne „irytujące i wrogie działania wojskowe” – podała agencja KCNA przytaczając słowa Kim Dzong Una wypowiedziane we wtorek podczas spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem – poinformował Reuters w środę.

    Kim Dzong Un dodał, że Korea Północna i Stany Zjednoczone powinny zobowiązać się do unikania wzajemnego antagonizowania i podjąć instytucjonalne kroki prawne, by to zagwarantować.

    Kim podkreślił potrzebę podjęcia praktycznych działań ze strony KRLD i USA, by kontynuować tematy poruszane podczas szczytu w Singapurze i dodał, że jeśli USA podejmą realne kroki w procesie budowania zaufania w stosunkach z Koreą Płn., Korea Płn. ze swej strony może kontynuować podejmowanie działań wykazujących jej dobrą wolę – podała północnokoreańska agencja KCNA.

    W oświadczeniu KCNA podano także, że Trump obiecał wstrzymanie wspólnych manewrów wojsk USA i Korei Południowej.

    Kim zaprosił prezydenta USA do złożenia wizyty w Korei Płn., a prezydent Trump zaprosił Kim Dzong Una do złożenia wizyty w USA – zaproszenia zostały przyjęte – poinformowała KCNA.

    Natomiast japońska agencja KYODO podała w środę, że Kim i Trump zgadzają się na „stopniowe i jednoczesne działanie” w kwestii denuklearyzacji.

    Po historycznym szczycie w Singapurze Trump i Kim podpisali we wtorek wspólne oświadczenie. Kim zobowiązał się w nim do starań o „całkowitą denuklearyzację” Półwyspu Koreańskiego, a Trump – do udzielenia KRLD gwarancji bezpieczeństwa. W dokumencie nie sprecyzowano jednak, o jakie konkretnie gwarancje chodzi, ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.(PAP)
  • Bardzo zabawny komentarz blogera
    Może być elementem dezinformacji (bloger).
    Maskarada socjotechniczna komentowana z podkreśleniem wielkiej wagi.
    Zabawne... (KRLD&USA).
    Doświadczalny obóz KRLD, to poligon testowy dla twórców NWO zakończony obecnymi "rozmowami" pełnym sukcesem.
    A tak na marginesie: Histeria straszenia zagrożeniem w tym przypadku jest ewidentnym oszustwem manipulacji. Tylko laik i intelektualny szpieg może lansować wysokie znaczenie spotkania Trump - Kim...
  • @staszek kieliszek 20:55:12
    Kontrowersyjne słowa Donalda Trumpa. „Krym jest rosyjski, bo wszyscy mówią po rosyjsku”. Prezydent USA ponownie szokuje. Ponoć podczas szczytu G7 w Kanadzie Donald Trump powiedział w rozmowie ze światowymi przywódcami, że Krym jest rosyjski, ponieważ wszyscy mieszkańcy półwyspu mówią po rosyjsku. Jak podaje portal BuzzFeed miał wypowiedzieć te słowa podczas kolacji w ubiegły piątek. Rozmowa uczestników szczytu G7 dotyczyła spraw zagranicznych. Rosja zaanektowała Krym w 2014 roku, co doprowadziło do nałożenia na Moskwę międzynarodowych sankcji. Jedną z reakcji było także wykluczenie Rosji z grupy G8. Prezydent Władimir Putin argumentował wówczas, że interwencja na Krymie to obrona obywateli rosyjskich i rosyjskojęzycznych na Ukrainie. Jak się okazuje Donald Trump miał się również zapytać, czemu przywódcy stają w tej sprawie po stronie Ukrainy. Amerykański prezydent miał powiedzieć, że „Ukraina jest jednym z najbardziej skorumpowanych państw na świecie”. Trump twierdzi, że Rosja powinna być przywrócona do grupy G7, które obecnie współtworzą najbardziej rozwinięte gospodarki świata. Prezydent USA powiedział także, że sytuacja na Ukrainie to wina Baracka Obamy.
    „Obama może powiedzieć wszystko, co chce, ale pozwolił Rosji na przejęcie Krymu” powiedział.
  • @Fischer
    Trump chce mieć takich współpracowników, jak Kim Dzong Un. Prezydent USA Donald Trump podzielił się swoimi wrażeniami dotyczącymi zachowania podwładnych Kim Dzong Una informuje telewizja NBC. Jego zdaniem pracowników aparatu północnokoreańskiego przywódcy wyróżnia niezawodność i uwaga. Trump przyznał, że chciałby współpracować w takimi ludźmi. „On mówi, a jego ludzie siedzą i słuchają go z pełną uwagą. Chciałbym, aby moi ludzie robili to samo" powiedział amerykański prezydent. [President Trump on North Korean dictator Kim Jong Un: "He speaks and his people sit up in attention. I want my people to do the same." https://nbcnews.to/2ldZbEU ]

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031