Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
37 postów 1024 komentarze

Fischer von Treuenfeld

Fischer - "Wszystko w Mądrości, lojalności i dyskrecji."

Nuklearny Halloween

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy Kim się przestraszy i wystrzeli swoje rakiety ?

 
Od kilku tygodni jastrzębie z Waszyngtonu, grożą wojną Korei Północnej. Mówił o tym prezydent USA podczas swojego orędzia na ostatnim forum ONZ. Korea Północna jednak nie przestraszyła się wielkiego brata, odszczekuje się i pręży muskuły niczym Dawid w obliczu Goliata. Jak długo będą trwały te harce trudno powiedzieć.
Dzisiaj Amerykanie rozpoczęli strategiczne ćwiczenia jądrowe Global Thunder, kiedy je zakończą nie podają. Nie podali też scenariusza ćwiczeń.
CO WIEMY ?
Tegoroczne ćwiczenie integruje "wszystkie możliwości amerykańskiego strategicznego dowodzenia (US STRATCOM) na całym świecie, gdziekolwiek i kiedykolwiek zaistniała by potrzeba" , powiedział w swoim oświadczeniu amerykański gen. sił powietrznych John Hyten, dowódca USSTRATCOM (Amerykańskie Strategiczne Dowództwo).
Zatem amerykańskie siły strategiczne mogą znajdować się w ramach ćwiczeń wszędzie. My natomiast wiemy gdzie znajduje się centrala dowodzenia (US STRATCOM) w Offutt, na terenie bazy sił powietrznych USA. Tam na granicy stan Nebraska i Iowa 15 km na południe od Omaha nad Missouri  znajduje się bunkier dowodzenia wojsk strategicznych. To tam ukrył się Prezydent Bush po atakach na WC.
Tu ukrywają się prezydeńci USA od ponad pół wieku
Tu np za pomocą latawca, balonika można zapodać środki odkażające do schronu
  Prezydent Bush w schronie podczas ataku na WC, ale bywał tu nawet Kenedy
 Tym razem jednak dowódca USSTRATCOM zapewne będzie znajdował się na jednym z lotniskowców lub na terenie Japoni w kwaterze Camp Zama i jedynie utrzymywał łączność radiową z centralą.
USA wysłała w rejon Morza Japońskiego i Chińskiego, trzy morskie grupy uderzeniowe z lotniskowcami. W ramach VII Floty USS Ronald Reagan i zmiennik USS Theodore Roosevelt, które znajdują się obecnie w pobliżu Półwyspu Koreańskiego. W rejon zgrupowania podąża też lotniskowiec Nimitz, który opuścił wody zatoki perskiej.
Lotniskowce muszą zapewnić osłonę powietrzną bombowcom strategicznym dalekiego zasięgu , które niebawem nadlecą w rejon  ćwiczeń. Jednocześnie lotniskowce muszą zając pozycje w taki sposób, by samoloty myśliwsko-bombowe stacjonujące na nich miały w swoim zasięgu cele  na terenie domniemanego wroga. Korea ma własne satelity, dla tego będzie znała położenie amerykańskiej armady.  Jednocześnie zapewni skuteczniejszą oslone bombowcom strategicznym. Możliwe jest rozstawianie okrętów na zakładkę, gdzie samoloty startujące z jednego lotniskowca, lądują na drugim. Jest to efektywniejsze, jak start i powrót, na lotniskowiec macierzysty. Mało tego przeciwnikowi trudniej zasadzic się na samoloty powracające z misji. 
Wczoraj nad rejonem działań wykonał misję rozpoznawczą bombowiec strategiczny B-2 Spirit, startujący z bazy sił powietrznych USA Whiteman[1]. Tego samego dnia nad wodami  neutralnymi Morza Japońskiego i zachodniego Pacyfiku pojawiły się dwa Rosyjskie  bombowcom strategicznym Tupolew Tu-95MS w towarzystwie Su-35S. Samoloty obserwowały Amerykańskie myśliwceF-18  i Japońskie F-15; F-4; F-2[2].
Zapewne w rejonie znajdują się też rosyjskie samoloty zwiadowcze Tu-214R lub IŁ-20. Jest to ogólnie przyjęta procedura, gdzie samoloty państw trzecich obserwują ćwiczenia sąsiadów. Tak było miedzy innymi podczas manewrów Zapad 2017, gdzie amerykański samolot AWACS obserwował ćwiczenia Rosyjskie.
Tu-214R, natepca IŁ-20
W ciągu najbliższych godzin nad M. Japońskim pojawią się amerykańskie bombowce dalekiego zasięgu B-52H uzbrojone w pociski Tomahawk mogące przenosić głowice jądrowe.
Anerykański bombowiec dalekiego zasięgu B-52H
 
Samoloty wystartują z Pn. Dakoty i należą do 5 skrzydła bombowego USA. By zaatakować muszą znaleźć się w odległości mniejszej od domimanych celi, to jest ponizej 1000 km. Zatem będą w zasięgu Koreańskiego lotnictwa miśliwskiego. Dlatego bombowce muszą otrzymać osłonę lotniczą z lotniskowców, czy baz lotniczych na trasie ich przelotu, głównie z Japonii.
B-52H potrzebują długiego pasa do lądowania, około 3 km (pas mokry, w Azji jest pora monsunowa, bez spadochronu). Docelowo B-52 zakończą prawdopodobnie lot w bazie  na wyspie Guam lub Wake.  Korzystanie z Diego Gracja na Oceanie Indyjskim jest na granicy zasięgu bombowców zatem muszą mieć podwieszone dodatkowe zbiorniki. Z założenia samoloty musza się znaleźć jak najdalej od rakiet Kima. Jeżeli USA poderwie więcej jak jedną eskadrę B-52, nie będzie miała wystarczającej ilości latających cystern do zatankowania samolotów w powietrzu.
Daily Star Online ujawnił, że USA zamierza dokonać odpalenia pocisku balistycznego z rejonu wysp Marshalla na Pacyfiku [3]. Jedyne terytorium z którego mogą to zrobić to ich baza na wyspie Wake. Bezprawnie zajmowana od zakończenia II Wojny. Status tej wyspy jest nie do końca jasny, ale znajduje się tam tajna baza lotnicza USA. Pas ma długość 3 km, i może podejmować ciężkie bombowce strategiczne. Są tam też rezerwuary paliw dla lotnictwa i floty. Jednak nie ma tam silosów dla amerykańskich pocisków Minuteman III.
Zatem może chodzi o odpalenie pocisku  Trident II z atomowego okrętu podwodnego w rejonie archipelagu Marhalla. Jest to optymalna pozycja. Pocisk balistyczny by zaskoczyć obronę powinien być jak najkrócej w powietrzu. Minimalny zasięg tego pocisku to 2500 km, optymalny to w granicach 3000-4000 km. Uwzględniając prędkość średnią pocisku, zanim uwolni poszczególne głowice przeciwnik ma ok 8 minut na jego wykrycie i zniszczenie. Trident II może przenosić zależnie od mocy od 7-8 do 14 głowic termojądrowych.
Jest wstanie zniszczyć wszystkie większe cele strategiczne i miasta na terenie Korei Północnej. Jednak nie zniszczy mobilnych wyrzutni Koreańskich pocisków balistycznych. Przy dobrym rozpoznaniu satelitarnym, może  nieliczne wyrównane i wybetonowane place startowe. Jednak Koreańczycy sa mistrzami maskowania. Tą rolę powinny spełnić pociski Tomahawk przenoszone przez bombowce B-52, i znajdujące się w znacznej ilości  na niszczycielach rakietowych i okrętach podwodnych.
W Syrii Tomahawki okazały się nieskuteczne bo Rosjanie zakłócili ich elektronikę, tu chyba Koreańczycy  takich możliwości nie mają. Jednak jest możliwe, że Chińczycy lub Rosjanie pomogą Koreańczykom w inny sposób. Wystarczy, że np. informacje z zwiadu radioelektronicznego bedą wymieniać mędzy sobą w kanałach nie szyfrowanych, a Koreańczycy "przypadkowo" je przechwycą. 
Należy tu wspomnieć, że w najbliższych dniach, może nawet jutro Amerykanie rozlokują w Japonii na terenie bazy lotniczej Kadena 12 szt. Misliwców 5-tej generacji  F-35A Lightning II.[4]
USA na tym etapie nie odpali pocisków znajdujących się w silosach na terenie USA, bo tym samym ujawnili by ich lokalizację. Ponad 90% silosów jest zlokalizowanych.  Jednocześnie, po odpaleniu amerykańskich pocisków do momentu przygotowania nowych pocisków w silosach do startu, Ameryka stałaby się bezbronna w wypadku ataku sił trzecich.
Zatem amerykanie mogą wykonać uderzenie jądrowe pociskami Trident II wystrzelonymi z okrętów podwodnych (1-2 pociski 15-20 głowic termojądrowych), i około 200-300 pociskami Tomahawk w konfiguracji mieszanej (głowica konwencjonalna lub jądrowa) z wskazaniem na pociski konwencjonalne.
CZY KIM DZONG UN nie narobi w pory i da się sprowokować „naciskając atomowy guzik” ?
 
Gdyby Kim wyprzedził atak USA, zadał by Ameryce duże straty, mógł by nawet wygrać z Goliatem. Na dzień dzisiejszy system tarczy rakietowej jeszcze nie działa, wszystkie pozycje wyjściowe USA i bazy  wojskowe biorące udział w ćwiczeniach Global Thunder są w zasięgu rakiet Korei Północnej. Jednak Kim też nie ma ,możliwości przechwycenia rakiet USA, zatem było by to zwykłe okładanie się razami bez obrony.
Kim ma wiele okrętów podwodnych, z czego przynajmniej jeden może odpalać pociski jądrowe spod wody[5]/[6]. Nawet jeżeli okręt nie jest doskonały i wystarczająco cichy, to jest wstanie z prądem północno pacyficznym i kalifornijskim dotrzeć niezauważony nawet do wybrzeży USA.
Korea ma aż nadto pocisków średniego zasięgu by nie trafić w któryś z amerykańskich lotniskowców. Możliwości obrony okrętów maleją proporcjonalnie do ilości jednocześnie wystrzelonych pocisków przeciw okrętowych.
Dla USA niekorzystne jest też zbyt duże nasycenie okrętów w rejonie domniemanego konfliktu. Zbyt dużo sprzętu i ludzi potęguje straty, zbyt wielka przewaga militarna może okazać się zgubna.
No i nie wolno zapominać o koreańskiej, broni biologicznej , która już może być na terenie USA, czy Japonii.  
Jeżeli Kim nie zaatakuje pierwszy, a manewry okażą się przykrywką do ataku na Korę to przegra.
W wczoraj ruszyła sztafeta z ogniem olimpijskim do Korei Południowej. Ciekawe kto podłoży prędzej ogień w Seulu, maratończycy z Grecji,  czy jastrzębie z Pentagramu ?
Autor wyraża zgodę na swobodne rozpowszechnianie materiału 
 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Widać jak USA dąży do "pokojowego" rozwiązania problemu . 5* . http://www.popularmechanics.com/military/navy-ships/news/a28780/aircraft-carrier-strike-groups-north-korea/
  • @Repsol 21:48:35
    Dziękuje za wpis i ocenę
    Tak wrzucili w ten rejon wszystko co mogli. Jedna grupa lotniskowców w drodze do USA na zmianę i remonty, druga opuściła rejon zatoki Perskiej. Samoloty z Tomahawkami i bombami może jądrowymi w maksymalnej ilości. Biorąc pod uwagę wielkość zbiorników paliwa na terenie baz gdzie mogą lądować, to wystarczy na powrót do miejsc bazowania. Jednak trzeba będzie podesłać tankowcami nowe zapasy. Bo zostanie około 30%, a niektóre okręty wojenne tez tam uzupełniają paliwo.
  • @Fischer 22:33:05
    Pewnie do tego tankowania mają służyć ronini premiera Abe . Dobrze umoczonego w materialne matactwa .Dla niego to ostatnia szansa bezkarności. Pozdrawiam.
  • J Kenedy opuszcza główny schron sił strategicznych USA (USSTRATCOM)
    adres poprawny, proszę śmiało celować

    http://marygreeley.com/wp-content/uploads/2017/06/kennedy-underground-Offutt-air-force-base-7m.jpg
  • *
    // Gdyby Kim wyprzedził atak USA, zadał by Ameryce duże straty, mógł by nawet wygrać z Goliatem //
    Czy należy to rozumieć jako przejaw jakiejś sympatii do reżimu w Płn Korei ?
    // Ciekawe kto podłoży prędzej ogień w Seulu, maratończycy z Grecji, czy jastrzębie z Pentagramu //
    Czy nie zapomniałeś o samym Kimie , w końcu ma najbliżej ?
  • @puuuq 22:52:14
    No a jeżeli Kim tylko się broni pamiętając Kosovo . To raczej proszę nie oceniać . Zawszę mogę wam coś polecić ?. Chcesz ?.
  • Dobry tekst.
    USA manewrami przy granicach z KRLD najwyraźniej prowokują wojnę z KRLD.
    Jest tak jak pisze autor KRLD może zaatakować prewencyjnie lub odpowiedzieć na atak.
    W jednym i drugim przypadku narobi tyle samo strat USA.
    Atak prewencyjny jak pisze autor może uratować KRLD bo zostaną częściowo zniszczone środki ataku USA.

    Ale to nie są jedyni gracze w rejonie.
    Wojny nie chcą Chiny, Rosja i po cichu Japonia.
    Myślę że ci gracze dysponują technologiami pozwalającymi na sparaliżowanie zamiarów wojennych każdej ze stron.

    Mam tu na myśli broń radioelektroniczną
    Rosja w Syrii pokazała że potrafi zneutralizować Tomahawki.
    Chiny pewnie też coś mają.

    Oba kraje chyba są w stanie otoczyć KRLD "bańką elektroniczną"
    taką że ani USA nie dosięgnie KRLD ni KRLD nie sięgnie amerykańskich baz w regionie.

    Amerykanom potrzebna jest zwycięska wojna bo tracą status policjanta świata.
    Skompromitowanie USA przy pomocy takiej bańki elektronicznej" definitywnie odbiera USA pozycję globalnego mocarstwa.
    Armia USA okaże się bezbronna w sensie strategicznym... nadająca się jedynie do wojen lokalnych z wykorzystaniem tradycyjnych środków walki... a na takie wojny USA nie ma mięsa armatniego i stosownych ofiar.
    (no może Wenezuela, Cuba...)

    Nie wiem czy na pewno jest tak jak opisałem ale wiem że Rosja Chiny na pewno przygotowały jakieś scenariusze na okoliczność wojny USA z KRLD.
    A USA muszą komuś dać w mordę bo już są na granicy śmieszności na arenie światowej.
    Kandydatów mają dwóch KRLD i Iran...
    Z Iranem jest jeszcze trudniej niż KRLD.

    Awantura w Syrii się kończy, Irak i Syria się sfederalizują, dołączy Liban
    może jeszcze Katar, Bahrain... Arabia Saudyjska się przełączy na sojusz z silniejszym czyli sojusz z Rosją...Jordania zrobi to samo (to odwieczna taktyka arabów...by przeżyć zdradzają przegranych).

    Europa toczy pod dywanem wojnę z USA niebawem ta wojna przeniesie się na dywan. USA zostanie wyparte z bliskiego wschodu, z Europy z dalekiego wschodu.
    USA przestanie być globalnym mocarstwem a stanie się regionalnym państewkiem bez mocy dyktowania innym warunków "współpracy" czyli bez zdolności do rabowania świata (świat odejdzie od dolara).
    A bez tych zdolności rabowania świata gospodarka USA upadnie.
    Zbrojenia się skurczą...sprzęt się zestarzeje...i całe USA będzie wyglądać jak dzisiaj Detroit (miasto duchów.. ruiny po byłej potędze motoryzacyjnej świata).
  • @Oscar 08:31:39 Znakomite uzupełnienie i...
    rozszerzona analiza. Prosze o kontakt
  • @puuuq 22:52:14
    „Czy należy to rozumieć jako przejaw jakiejś sympatii do reżimu w Płn Korei ?”

    Dlaczego nie, mi Kim nic złego nie zrobił. Dyktatura wprowadzona przez jego ojca jest wynikiem sankcji gospodarczych i podzielenia Korei przez administrację USA.

    Od kiedy wojska amerykańskie okupują Polskę i stanowią zagrożenie dla naszej ojczyzny. Popieram wszystkich wrogów USA.

    Kiedyś uważałem, że wojska ZSRR okupują Polskę, ale czułem się bezpiecznie i wiedziałem że rewizjonistom z NATO nie odpuszczą. Teraz jesteśmy pod okupacją USA i możemy liczyć tylko na uderzenie jądrowe, nie wypełnienie zobowiązań sojuszniczych i pozostawienia nas samym sobie

    Dziś amerykańskie dowództwo chce z Polski zrobić maszynkę do mięsa w imię swoich i żydowskich interesów i ja jako normalny obywatel jestem temu przeciwny.

    Nie liczę, że jakikolwiek Polski rząd zadba o interesy Polski w relacjach z żydo-amerykanami .

    Więc liczę, że z tym loby zrobią porządek Rosjanie, Chińczycy czy Koreańczycy.

    Rosjanie są mi bliżsi jako Słowianie, niż Amerykanie którzy już nieraz zdradzili Polaków i wielu innych swoich sojuszników.

    Smuci mnie każdy konflikt zbrojny gdzie giną ludzie. Jednak jest on nie unikniony gdy jedna ze stron, w tym wypadku USA dąży do niego gdzie tylko jest to możliwe. Kończy się wojna w Syrii, więc USA rozkręci nową wojnę.

    USA ma do wyboru wschodnia granicę NATO z Rosja z wskazaniem na Polskę i Ukrainę, lub rejon dalekowschodni z wskazaniem na Koreę i Filipiny.

    Więc jako Polak wolę by to była Korea na drugim końcu świata, a nie Polska i trzymam kciuki za Kima.
  • @Oscar 08:31:39
    Bańką elektroniczną osłonic Korei się nie da. Teatr wojenny to ogromny obszar lądowy i morski. Urządzenia walki elektronicznej musiały by się znajdować na terenie działań wojennych.

    Jedynie wybuch jądrowy troposferyczny zniszczy zakłuci łączność i elektronikę, ale to broń obu sieczna, może tez naruszyć interesy stron trzecich. Z tym że Korea, poniesie mniejsze straty, bo może ukryć w górach w podziemnych schronach swoje pociski jądrowe. Amerykanie większość elektroniki będą mieć na morzu.

    Korea gdy zada kilka bolesnych ciosów USA wygra ta wojnę. Tu chodzi o morale, a nie przewagę militarną. W Wietnamie USA miało bezapelacyjna przewagę, jednak ponosiło tak wielkie ofiary, że wyniku nacisków społecznych musieli się wycofać.

    Koreańczycy wytrzymają wiele uderzeń jądrowych. Jednak gdy chociaż jedna koreańska rakieta spadnie w USA będzie to pretekst by Trampa usunąć i postawić pod trybunał, rozwiązać kongres i rozpisać nowe wybory. Wytłumić konflikt.
  • @Fischer 10:40:37
    ee tam .. da się... chyba.
    Wróg atakuje istotne z jego punktu widzenia cele.
    A te cele to już kończona lista niewielkich obszarów.
    Trzeba bronić tych newralgicznych obszarów.

    Tu możliwe jest wiele strategii obrony.
    miasta, obiekty cywilne, elektrownie, ważne obiekty wojskowe...centra dowodzenia, porty.. tylko tam wróg zaatakuje.

    Podobne bańki mogą sparaliżować atak KRLD na obiekty USA i zapobiec eskalacji wojny...
  • @Oscar 12:22:41
    Wszystko się da, ale trzeba mieć jaja.

    Jeżeli USA ma zamienić ćwiczenia w prowokacje, to decydujący moment nastąpi gdy amerykańska flota osiągnie pozycje wyjściowe (lotniskowiec Nimitz jest jeszcze za daleko nawet jako rezerwowy). F-35 pojawia w bazie na terenie Japonii i grupa bombowców B-52 wyleci z USA w rejon działania.

    To moment, w którym Kim powinien uderzyć pierwszy.

    1/ zniszczyć uderzeniem jądrowym lotniskowce USA. Nie ważne czy uderzenie będzie celne, ważna ilość pocisków, wielkość ładunków i wywołane fal tsunami, skażenie. Grupy lotniskowców muszą być niezdolne do dalszej operacji. Dla broni jądrowej są łatwym celem.

    2/Zniszczyć wszystkie potencjalne lotniska w regionie, gdzie mogłyby wylądować B-52 (nie mogą krążyć w powietrzu w nieskończoność) i lotniska w Japonii na których mogły by lądować F-35 i uratowane samoloty z lotniskowców.

    Wyeliminowanie lotniskowców, to brak osłony dla bombowców B-52. Zatem bombowce strategiczne B=52 i B-2 będą łatwym celem nawet dla starych samolotów Koreańskich. Cały atak, Koreańczykom nie zajmie więcej jak 15 minut, tylko musi być wykonany w odpowiednim monecie.
    Bez lotniskowców i lotnisk, nie ma lotnictwa, bez osłony lotniczej nie ma floty morskiej USA.

    Pozostają okręty podwodne z pociskami Trident II, tylko po odpaleniu pierwszego pocisku nie będzie na terenie Korei PN, celów wartych użycia kolejnych głowic. O ile oczywiście nie ucierpią w wyniku podwodnych wybuchów nuklearnych, gdy znajdą się zbyt blisko atakowanych lotniskowców.

    Chyba ze amerykanie zechcą wymazać opadem radioaktywnym z mapy świata sojuszników Korę Pd i Japonię.

    Korea się poświęci nie ma żadnej taktyki obrony, ale się nie podda. Są zdolni popełnić zbiorowe harakiri za Kima.

    Większość ucieknie do schronów przygotowanych w górach.
  • @Fischer 13:07:21
    Jest wiele możliwych scenariuszy. Które są możliwe a które fantastyczne to wiedzą tyko służby w Rosji, Chinach czy USA.

    Prowokacja Kima do uderzenia może polegać np na wystrzelenie iluś tam tomahawków w kierunku KRLD ale zaprogramowanych tak by przed naruszeniem granic zmieniły kurs w kierunku celów ćwiczebnych.
    Kim nie będzie miał wyjścia będzie musiał strzelać zawczasu nim Tomahawki dolecą do KRLD. USA powiedzą że KIM napadł na USA.

    Do ataku na KRLD rozkaz musi paść do Trampa (dla zaskoczenia bez zgody kongresu). Rosja pewnie trzyma rękę na pulsie Trampa i gdy Tramp będzie blisko wydania rozkazu do ataku Rosja powiadomi sojuszników (Chiny, Iran, KRLD) Tramp zanim wyda rozkaz musi wewnętrznie podjąć w jakimś gronie taką decyzję , przedyskutować ... a ruskie agenty pewnie pilnie słuchają ... a może na żywo retransmitują Trampa i otoczenie...do siebie do Moskwy.
    Liczą się dosłownie godziny..

    Tramp może dokonywać zmyłki udając że przymierza się do KRLD
    (ten atak mu nic poza prestiżem i zastraszeniem świata nie daje)
    a zaatakować Iran który jest głównym celem na Bliskim wschodzie dla globalnej mafii żydowskiej (Izrael lobbuje z pewnością na atak na Iran).

    Ruskie agenty słuchają i będą wiedziały i z wyprzedzeniem o kilka godzin dowie się przyszła ofiara ataku.

    Tramp i globalna mafia musi kogoś spektakularnie zamordować by sterroryzować Świat.. bo świat już przestał bać się "największej demokracji świata" i zaczyna być nieposłuszny woli "globalnych demokratów".

    Teraz czas do III wojny światowej liczymy w godzinach.
    I albo ruskie agenty wywęszą kiedy Globalny demokrata przystąpi do mordów i sparaliżują jego plany w zarodku albo ... zdarzenia wymkną się spod kontroli.
  • @Oscar 12:22:41
    "Podobne bańki mogą sparaliżować atak KRLD na obiekty USA"

    Amerykanie nie mają takiej, broni. Bańki to mogą sobie nadmuchać ale mydlane :-)

    To jak nazywasz "bańki", to osłona realizowana za pomocą pola elektro-magnetycznego, broń dostępna tylko Rosjanom. Zupełnie inna technologia.

    Ty zapewne mylisz je z systemem elektronicznego zakłócania sygnałów, czy niszczenia urządzeń elektronicznych impulsem.
  • @Fischer 14:48:06
    Nie mylę Bańka to pole elektromagnetyczne tak jak i zakłócenia elektromagnetyczne tyle ze znacznie silniejsze.
    To pokrewne twory.

    Pisząc o paraliżu bańką ataku KRLD miałem na myśli Rosję która w ten sposób chroni obie strony przed wojną.
    Rosja nie chce wojny na wielką skalę bo wie że USA już przegrały wystarczy poczekać... i nie dopuścić do dramatu wielkiej wojny.
  • @Oscar 17:21:23
    Kto jeszcze wierzy w te kłamstwa? Wszystkie wojny zaborcze prowadzone przez USA po false-flag 9/11 były i są oparte na steku kłamstw. Opublikowany we wrześniu 2000 dokument PNAC "Rebuilding America’s Defenses: Strategies, Forces, and Resources For a New Century" już wtedy, rok przed 9/11, obrał za cel pięć państw, które opierały się globalizacji, nielegalnemu rozrostowi Izraela i broniły swoich złóż surowców energetycznych: Iran, Irak, Libię, Syrię i Koreę Północną. Od tego czasu, polityka zagraniczna USA konsekwentnie realizuje ten cel poprzez nielegalne wojny, zbrodnie wojenne, popieranie terroryzmu, operacje false-flag i niespotykanej dotąd bezczelności kłamstwa. USA w swojej historii wywołało i prowadziło wiele agresywnych wojen - Korea Północna żadnej. Dlatego Korea Północna ma prawo budować systemy, które zapewnią jej bezpieczeństwo, a przynajmniej pozwolą się bronić. Amerykanie pchają palce między drzwi - nie tylko Rosja ale i Chiny są zainteresowane w utrzymaniu pokoju i dotychczasowego status quo w tej części świata. A rosyjskie samoloty najprawdopodobniej zbierają i analizują elektroniczne sygnały operacyjne bombowców amerykańskich, japońskich i innych potencjalnych wrogów. Gra w szachy trwa.
  • @Oscar 17:21:23
    „USA zamierzają rozpętać III wojnę światową”. USA zamierzają rozpętać wojnę, aby zniszczyć Rosję i Chiny, pisze francuskie wydanie AgoraVox. Jak pisze autor artykułu Thom Aldrin, dla swojej hegemonii Stany Zjednoczone są gotowe rozpętać wielką wojnę i nie zrobiły tego do tej pory tylko dlatego, że szukają usprawiedliwienia, aby pokazać się jako ofiara Rosji. Według niego wcześniej kraj zrobił to samo z Irakiem, a teraz wykorzystuje „pionki” na Ukrainie do prowokacji. Aldrin powiązał z tym również usunięcie flagi Rosji z budynku konsulatu Federacji Rosyjskiej w San Francisco w październiku. Ponadto autor uważa, że ​​Ameryka wykorzystuje media w celu dyskredytacji Rosji, ale jego zdaniem zaufanie do amerykańskich prorządowych dziennikarzy zostało podważone „kłamstwem o Iraku”.
  • @Fischer 13:07:21
    Wojna anuluje wszelkie długi. Ze względu na swoje długi rozpętają trzecią s.w, teraz szukają pretekstu.
  • @Oscar 14:37:18
    Dla przypomnienia, 14 kwietnia rzecznik MSZ Chin wydał oświadczenie w którym Pekin wzywał USA do "zabrania" z terytorium Korei Płd. systemów tzw. tarczy antyrakietowej THAAD, a wcześniej na granicę z Koreą Płn. zostały przerzucone oddziały chińskich sił zbrojnych…
    "Kiedy Chiny się obudzą, świat zadrży" Napoleon Bonaparte.....


    Plany Waszyngtonu wysłania w najbliższym czasie w kierunku Półwyspu Koreańskiego trzech swoich lotniskowców, to jest "demonstracja sił" w tym regionie na nie spotykaną już od dawna skalę. O KRLD i amerykańskich lotniskowcach które są ponoć popsute i nie ma mowy by wysłać 3 lotniskowce do Korei.


    http://politikus.ru/.../93412-tri-avianosca-dlya-kndr...

    AP twierdzi, że FR i Chiny wysłały swoje lotniskowce do brzegów USA

    http://rusvesna.su/news/1492423442

    Obecna ekipa rządowa Stanów Zjednoczonych, nie myśli nawet o zawarciu jakiegokolwiek kompromisu, uznając, że tylko bezwolne zgodzenie się z jej racjami jest jedynym możliwym do przyjęcia rozwiązaniem...Tym się właśnie objawia ta wielkomocarstwowa amerykańska buta, która chce narzucić światu swój punkt widzenia, nie licząc się z interesem słabszych i mniejszych krajów. US-rael chce przetrwać. Ale nie chce przetrwać jako ktoś równy pomiędzy równymi. O nie! US-rael chce przetrwać jako hegemon ludzkości, jako najwyższy władca planety, jako niezastąpiona nacja. Bo tylko to gwarantuje w US-raelu dobrobyt i spokój społeczny, gdyż wyczerpały się surowce i pozostały tylko drukarnie dolarów. Pracują pełną parą i mnóstwo zielonych papierków z napisem "In God We Trust" zalewa świat. A więc zmusić trzeba cały świat, żeby handlował w usraelskich dolarach, żeby kupował usraelskie obligacje i inne bezwartościowe już papiery, żeby w US-raelu nie było rewolucji, żeby żydoanglosascy oligarchowie nie musieli się obawiać degradacji. Tak działo się dokąd i Rosja jak i Chiny nie powiedziały, że mają dość tego usraelskiego szarogęszenia się po świecie, a języczkiem u wagi, który wywołał odruch sprzeciwu, była najpierw sprawa Iranu, usiłowanie obalenia przez koalicję państw tzw. "przyjaciół Syrii" rządów Asada i przewrót na szczytach władzy dokonany w Kijowie dwa lata temu, co w efekcie doprowadziło do eskalacji napięcia na zachodnich granicach Rosji i wojnie gospodarczej jaką z nią zaczęto prowadzić.
    Dwie wojny światowe wyniosły US-rael na szczyt świata. Trzecia musi nadejść, aby Imperium Chaosu z tego szczytu nie spadło. Anglosyjon ma pozostać najwyższą górą świata. Rosja i Chiny stanowią teraz największą konkurencją dla tych planów, Indie i Brazylia to następna kolejność. Jak pozbyć się najpierw jednego, potem drugiego konkurenta? Putin nie mówi nic. Po prostu nic. Gadają i piszą natomiast różni rosyjscy intelektualiści. Można więc się tylko domyślać, że reprezentują oni zdanie rosyjskich elit. Po pierwsze: Rosjanie nie zrobią niczego, co nie służy ich interesom, skończyły się czasy, kiedy ZSRR uważał się za supermocarstwo odpowiedzialne za losy planety. A więc zamiast decyzji narodów wschodniopoeuropejskich wykonywane będą decyzje elit wschodnioeuropejskich. Czyli marionetek US-raela. Na różnych forach, w różnych gazetach rosyjskich można przeczytać: nie uda się US-raelowi jak przedtem siedzieć wygodnie za oceanem i patrzeć jak krwawi Jewrokołchoz, nie uda się Yankesom wystawić Jewrokołchoz do wojny i poczekać na jej wyniki. Wojna dopadnie także terytorium US-raela. Wystarczą trzy bomby termojądrowe, aby zniszczyć US-rael – dwie na granicę szelfu i jedna w krater na Yellowstone. Czy ta groźba powstrzyma Yankees? Jeżeli nie, to pójdą na dno razem z resztą świata, lecz jeżeli chcą przeżyć, muszą ułożyć się z Rosją. A Moskwa dobrze wie, kto szczuje Polaków, Rumunów, Litwinów, Łotyszy i banderowców. Czy Jewrokołchoz zachowa się tak czy siak – Rosja mu tego nie zapomni i przypomni we właściwym momencie – bez rozkazu US-raela ani Polska ani Litwa, ani Ukraina nie ośmielą się uderzyć na Rosję, a taki rozkaz nie zostanie wydany, jeżeli rosyjskie łodzie podwodne będą czyhać u wschodnich wybrzeży US-raela, to wojna nerwów, takiego polecenia nie wyda US-rael, jeżeli rosyjskie bombowce będą patrolować zatokę meksykańską. Krótko mówiąc: im więcej rosyjskich bombowców u wybrzeży Pacyfiku i Atlantyku, im więcej rosyjskich atomowych głowic, tym dłuższe życie każdego usraelskiego "sojusznika''. US-rael już wie; nie da się walczyć z Rosją do ostatniego ,,sojusznika'', chociaż to narody prawie tak samo głupie jak usraelscy obywatele. A Rosja nie powstrzymuje tego zbrodniczego US-raela dla jego "sojuszników'', ona robi to dla siebie, dla własnego bezpieczeństwa, dla swoich interesów,..Tradycyjna wojna z Rosją pewnie doprowadzi do użycia broni jądrowej. Wojny atomowej z Rosją nie można wygrać. Bo Rosja jest duża. Wyszukać i zniszczyć wszystkie rosyjskie wyrzutnie rakietowe na ogromnym obszarze Syberii to jest zadanie niewykonalne. USA ma te swoje latające zabawki i myśli, że to wystarczy żeby pokonać Rosję i Chiny. Hitler też miał bardzo zaawansowane zabawki, które jednak nie odegrały praktycznie żadnej roli na polach bitew II WŚ. Polacy pora na otrzeźwienie. Nie da się płynąć pod prąd...Niemcy zawsze "lgnęły" do Rosji i na odwrót. To historyczna tradycja. Każdy kraj, leżący, między Niemcami i Rosją o tym wie (niestety), Teraz też Niemcy i Rosja do siebie "lgną". Lepiej to wykorzystać, niż rozpętywać ( na życzenie USA) III wojnę światową. Wykorzystać sytuację, a nie bezmyślnie walczyć. Polska, jest krajem tranzytowym między Niemcami i Rosją !
  • @Fischer 13:07:21
    Na polskojęzycznych forach internetowych (i nie tylko) od dłuższego czasu widoczna jest rosnąca aktywność zachodnich (i nie tylko) ośrodków wojny propagandowej. Obecnie priorytetowym dla nich zadaniem jest szerzenie antyrosyjskich (i nie tylko) nastrojów w polskim społeczeństwie , wywoływanie wojennej histerii oraz sianie paniki.
    Wykorzystują przy tym typowe metody socjotechniczne, takich jak: kłamstwo, selekcja faktów, zdanie większości, tworzenie stereotypów, powtarzanie sloganów, wskazywanie wroga, ośmieszanie...Na forach internetowych powszechną metodą jest stosowanie argumentum ad personam, najczęściej w formie inwektyw wobec komentatorów głoszących inne poglądy oraz reprezentujących odmienne postawy.
    Propagandyści z ośrodków wojny propagandowej, co charakterystyczne często podszywają się w mediach elektronicznych (i nie tylko) pod polskich użytkowników, żeby wprowadzać tam zamęt i rozpowszechniać dezinformację. Zmienianie nicków, tworzenie kolejnych kont i głoszenie kontrowersyjnych poglądów, to jeden z elementów wojny propagandowej, toczonej na polskojęzycznych forach internetowych (i nie tylko)...Proponuję zapoznać się z interesującym artykułem na temat zagrożenia wybuchem globalnego konfliktu nuklearnego, którego wynik dla ludzkości może być tylko jeden...

    krytykapolityczna.pl/swiat/trump-korea-polnocna-wojna-atomowa
  • @Fischer 13:07:21
    ŚWIAT...SACHS: PRAWDOPODOBIEŃSTWO WOJNY ATOMOWEJ JEST DUŻE. I ROŚNIE...

    Kampania na rzecz Przeciwdziałania Broni Jądrowej dostała Pokojową Nagrodę Nobla. Przeczytajcie tekst Jeffreya Sachsa o tym, że zagrożenie wojną nuklearną jest realne. NOWY JORK – Piętnaście lat po tym, jak George W. Bush ogłosił, że Irak, Iran i Korea Północna stanowią „oś zła”, Donald Trump w swoim pierwszym wystąpieniu na forum ONZ określił Iran i Koreę Północną podobnie zjadliwymi epitetami. Słowa pociągają za sobą skutki, a podobnie jak słowa Busha w 2002 r., słowa Trumpa stanowią śmiertelne i bezpośrednie zagrożenie dla pokoju na świecie. Lata temu Busha chwalono za reakcję na ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r. Łatwo jest podżegać opinię publiczną do wojny, a po jedenastym września było to jeszcze łatwiejsze. Jednak na każdym froncie – w Afganistanie, Iraku, Iranie i Korei Północnej – amerykański militaryzm zmarnotrawił światowe zaufanie, zabrał wiele ofiar, funduszy i cennego czasu. Podejście Trumpa jest o wiele bardziej wojownicze, a przez to niebezpieczniejsze. Dla Trumpa, tak jak dla Busha, istnieje Dobro (Ameryka) i Zło (Afganistan pod rządami talibów, Iran, Korea Północna oraz Irak Saddama Husajna). Dobra Ameryka stawia złoczyńcom żądania. Jeśli złoczyńcy się do nich nie zastosują, Ameryka może użyć „opcji wojskowej” bądź nałożyć dotkliwe sankcje, w celu wyegzekwowania „sprawiedliwości” (według amerykańskiej definicji).
    Bush zastosował logikę siły wobec Afganistanu i „osi zła”, co przyniosło katastrofalne skutki. USA szybko obaliły talibański reżim w Afganistanie w 2002 r., ale nie udało się im zapewnić porządku. Piętnaście lat później talibowie kontrolują wielkie połacie kraju, a Trump właśnie polecił zwiększenie liczebności tamtejszych amerykańskich oddziałów. Amerykanie do tej pory wydali około ośmiuset miliardów dolarów na bezpośrednie działania wojskowe w Afganistanie, a faktycznie znajdują się tam w stanie nieustannej wojny, odkąd CIA przeprowadziło tajną interwencję w 1979 r., pomagając w sprowokowaniu radzieckiej inwazji na ten kraj. Odpowiedź na sytuację w Iraku była jeszcze gorsza. USA zaatakowały w 2003 r. kierując się fałszywymi przesłankami (o domniemanej, acz nieistniejącej broni masowego rażenia, którą miał posiadać Saddam Husajn), roztrwoniły kolejne osiemset miliardów dolarów w bezpośrednich działaniach wojskowych, zdestabilizowały kraj, powodując setki tysięcy ofiar śmiertelnych oraz, sprzecznie z deklarowanymi celami USA, pogrążyły cały region w chaosie. Pośrednie koszty tych dwóch wojen (w tym długoterminowe koszty kalectwa weteranów wojennych) to drugie tyle. Twarde podejście Busha do Iranu nie przyniosło jednak żadnego z oczekiwanych wyników. Irańskie wpływy w regionie, zwłaszcza w Iraku, ale także w Syrii i Libanie, są dziś silniejsze niż piętnaście lat temu. Program broni dalekiego zasięgu w tym kraju jest jeszcze bardziej zaawansowany, zaś wstrzymanie prac nad opracowaniem irańskiej broni jądrowej wynikało całkowicie z dyplomacji Prezydenta Baracka Obamy, a nie militaryzmu i gróźb Busha.
    Stosunek Busha do Korei Północnej był podobnie nieskuteczny. Na początku 2002 r. kruche porozumienie między USA a Koreą Północną nadal trzymało w ryzach reżim zmierzający do opracowania broni jądrowej, pomimo że Ameryka opóźniała realizację swoich zobowiązań. Porozumienie, pogardzane przez najbardziej radykalnych członków administracji Busha, załamało się w 2002 r. w atmosferze wzajemnych oskarżeń. W styczniu 2003 r. Korea Północna wycofała się z Układu o nierozpowszechnianiu broni jądrowej, a program prac nad głowicami atomowymi ruszył ponownie pełną parą. Obecnie kraj ten jest w posiadaniu bomb termojądrowych i rakiet balistycznych. Każdy z tych czterech przypadków potwierdza tę samą porażkę Stanów Zjednoczonych. Ameryka wielokrotnie wzgardziła negocjacjami jako objawem słabości i ugłaskiwania. Twarde podejście znalazło początkowo uznanie sporej części amerykańskiej opinii publicznej, ale skutki tego były nieuchronnie opłakane. Trump podbija stawkę. Prawie ogłosił już swój zamiar odrzucenia porozumienia w sprawie broni jądrowej z Iranem, podpisanego nie tylko przez USA, ale również pozostałych czterech stałych członków Rady Bezpieczeństwa (Chiny, Francję, Rosję i Wielką Brytanię) oraz Niemcy. Rezygnacja z umowy z 2015 r. będzie co najmniej tak donośna, jak odrzucenie porozumienia jądrowego z Koreą Północną przez Busha. Izrael i Arabia Saudyjska nieodpowiedzialnie zachęcają Trumpa do kontynuowania ostrej polityki wobec Iranu, tymczasem oba te kraje gorzko pożałują, jeśli porozumienie się rozsypie. W przypadku Korei Północnej podejście Trumpa jest jeszcze bardziej nieodpowiedzialne i najeżone groźbami, że USA „całkowicie zniszczą” kraj, jeśli Korea nie zgodzi się zaprzestać swojego programu atomowego. Prawdopodobieństwo tego, że Korea przystanie na żądanie Ameryki jest bliskie zeru. Prawdopodobieństwo wywołania wojny atomowej jest za to duże. I rośnie. Korea Północna stwierdziła już, że de facto USA wypowiedziały jej wojnę, choć Biały Dom odrzucił tę interpretację. Trump, tak jak Bush, postawił na głowie słynne powiedzenie prezydenta Johna F. Kennedy’ego. JFK powiedział Amerykanom, żeby nigdy nie wdawali się w negocjacje powodowani strachem, ale żeby nie bali się negocjować. Trump, tak samo jak Bush, odrzuca negocjacje, obawiając się okazać słabość, a w zamian sięga po jednostronne żądania poparte rzeczywistym użyciem siły, bądź groźbą jej użycia. Z pewnej perspektywy nietrudno byłoby wyobrazić sobie, jak Iran i USA, zamiast grozić sobie wzajemnie wojną, mogłyby współpracować ze sobą na wielu frontach. Doprowadzenie do dwupaństwowego rozwiązania w Izraelu i Palestynie także pomogłoby zmniejszyć problem antyizraelskiej postawy Iranu. Rząd Korei Północnej stara się o arsenał jądrowy po to, aby zapobiec inicjowanym przez Amerykę próbom obalenia go. Ich obawy nie są zupełnie bezpodstawne – USA bądź obaliło, bądź starało się obalić sprzeciwiające się im i nieposiadające broni jądrowej rządy w Afganistanie, Iraku, Libii i (bez powodzenia) w Syrii. Rząd północnokoreański wprost zadeklarował, że dąży do „wojskowej równowagi” ze Stanami Zjednoczonymi po to, aby uniknąć podobnego scenariusza. Ameryka cierpi z powodu arogancji władzy militarnej odłączonej od dzisiejszej geopolitycznej rzeczywistości. Militaryzm wielokrotnie już się nie sprawdził – a dziś jest jeszcze niebezpieczniejszy niż kiedykolwiek w przeszłości. Trump, złośliwy narcyz, chce natychmiastowej gratyfikacji i politycznego „zwycięstwa”. Ostatnio toczone przez Amerykę wojny przyniosły taką gratyfikację, a wkrótce potem rozpacz – ostateczny haj, po którym nastąpił bardzo głęboki dół. Stany Zjednoczone ponownie znalazły się na tej ścieżce, tym razem na kolizyjnym kursie z przeciwnikiem uzbrojonym w broń jądrową. I na tej ścieżce Ameryka już pozostanie, o ile inne kraje, inni przywódcy amerykańscy lub opinia publiczna się temu nie sprzeciwią.
    Istnieje lepsza droga – negocjacji z Iranem i Koreą Północną w sprawie wzajemnych interesów w zakresie bezpieczeństwa; negocjacji, które będą bezpośrednie, przejrzyste, obiektywne i pozbawione gróźb użycia przez Stany Zjednoczone siły. To samo dotyczy konfliktów w Syrii, Libii, Izraelu-Palestynie, Jemenie i innych krajach. Jest też na takie negocjacje odpowiednie miejsce – Rada Bezpieczeństwa ONZ, stworzona w 1945 r. w celu wypracowania w drodze negocjacji rozwiązań w momentach, kiedy świat waha się pomiędzy wojną i pokojem.

    JEFFREY D. SACHS - Amerykański ekonomista.
    Profesor Zrównoważonego Rozwoju oraz profesor Polityki i Zarządzania Zdrowiem Publicznym na Uniwersytecie Columbia. Jest dyrektorem Centrum ds. Zrównoważonego Rozwoju na Columbii oraz Sieci Rozwiązań na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju przy ONZ.


    Copyright: Project Syndicate, 2017. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów-Antkowiak.
  • @Fischer 13:07:21
    Proponuję zapoznać się z interesującą analizą dotyczącą kryzysu politycznego na Półwyspie Koreańskim, który grozi wybuchem globalnego konfliktu zbrojnego...

    www.defence24.pl/643676,usa-vs-korea-polnocna-czas-decyzji-analiza
  • @Fischer 13:07:21
    Amerykanie nie tolerują krajów, które mogłyby się ODGRYŹĆ w przypadku ataku na nie. Innym, nawet sojuszniczym, nakładają kaganiec na parametry systemów przenoszenia, bądź wręcz zakazują posiadania tychże. Nie sądzę, by Korea czy Iran, pierwsze zaatakowały bronią atomową jakikolwiek kraj. Ale, eskalowanie napięcia przez zachodnie media, to marketingowy zabieg wspaniale działający na kontrakty zbrojeniowe. W tym kontekście, kreowanie kolejnych wrogów, ma głęboki sens. Komunizm w Korei Płn. to tylko szyld (zresztą tak jak Demokracja). W Korei Płn. nie ma komunizmu tak jak w Korei Płd. nigdy nie było demokracji. Może na papierze. System jest taki jak ten/ci co "rządzą". Korea Północna jest o tyle niebezpieczna na ile ma środków do zniszczenia innych. Wewnętrzny "system" władzy jest "nie do ugryzienia" albo jest to w granicach rzeczy niezwykle trudnych. Żeby interwencja miała sens należałoby wymyślić narzędzia do zmiany sposobu myślenia a więc zmiany Kultury w Korei a to praktycznie niemożliwe bo ta sama Kultura powoduje że Korea Południowa ma może Demokrację na sztandarach ale historia Park-ów mówi co innego. Ta sama Kultura zapewnia niewiarygodny rozwój w obu Koreach mimo politycznego bajzlu. Bacząc na przywództwo Park-ów i amerykański "protektorat" nad południem czy wodzostwo Kim-ów i światową izolację na północy efekty w zakresie rozwoju są rewelacyjne. Zestawiając Nasz kraj - Polskę, wolną i bez jakiś wielki problemów (poza medialnym show) to wypadamy raczej marnie. Tymczasem Północ ma satelity, rakiety dalekiego zasięgu, produkuje samochody niezłej jakości a po okresie głodu państwo odbiło się i wygląda jak jakiś kurort w Europie (prócz śmieci bo w Korei Płn ma być czysto - taki ukaz Kim-a), baa, produkują własne tablety i komputery. Oczywiście w sensie wolności i polityki jest fatalnie ale większość ludzi jak w każdym państwie nawet nie interesuje się polityką . W Polsce podobnie. Pojedziesz na wieś czy do małego miasta gdzie ludzie ciężko pracują a dostrzeżesz że nawet przekaz z telewizji znają wyrywkowo bo ważniejsze jest czy będzie susz czy też zacznie wkrótce padać i trzeba zboże kosić. Na terenie całych państwo jest podobnie. Dobry wskaźnikiem jest wyborcza frekwencja. O ile nie ma wyborczego przymusu(!) to ilość ludzi dla których polityka ma znaczenie w codzienności objawia się wielkością frekwencji. Dla większości zmiana jest właściwie żadna bo nawet jeśli "nowa" "władz" coś im proponuje to zwykle nawet nie wiedzą o tym a jak już to nie wiedzą jak to dostać i że istnieje jakiś wniosek. Ale to już nie na temat Korei. Tam jednak działa podobny mechanizm, zresztą po obu stronach granicy. Takie rozwarstwienie. Zjednoczenie Korei nawet jeśli będzie bez Kim-ów, Park-ów i jakichkolwiek protektoratów nie uda się. Ten rejon świat wraz z kulturą potrzebuje mądrej struktury dynastycznej z silnym wodzem nawet jeśli ostatecznie ma być trochę taką atrapą jak to ma miejsce z cesarstwem i Japonią.
  • @Oscar 17:21:23
    KRL-D, kraj górzysty, z setkami tysięcy zindoktrynowanych ludzi uzbrojonymi w kałachy, kraj w którym nie ma opozycji inaczej niż u Saddama było, kraj z cichym wsparciem Chin i Rosji (co za problem np. poubierać chińskich ochotników w koreańskie mundury? Jestem pewien, że Chińczycy takie mają, na polu bitwy będą nie do odróżnienia, w czasie ostatnie wojny na półwyspie milion chińskich ochotników pomagało nawet oficjalnie), kraj który w mojej ocenie zrujnowałby budżet i gospodarkę USA jeżeli te chciałyby go podbić konwencjonalnymi metodami. Straty byłyby dla USA nie do przyjęcia, Wietnam by miło zaczęli wspominać. Chinom zależy na utrzymaniu status quo, myślę że Japonii po cichu też. Zjednoczona Korea to byłaby prawdziwa potęga gospodarcza i militarna za ok 20 lat (po ustąpieniu szoku gospodarczego związanego ze zjednoczeniem). Jest jeszcze jeden element który należy uwzględnić - Korea Północna ma ogromne złoża metali ziem rzadkich które będą odgrywały ogromna rolę w przyszłości (choćby samochody elektryczne czy inne zaawansowane technologie).
    Warto wspomnieć, że Korea Płn. zaczęła program w latach 90 tych. Teraz osiągnęła stan umożliwiający atak na kontynentalną część USA (zasięg ostatnio testowanych rakiet ocenia się na 10.000 km). Przez te wszystkie lata kolejne administracje nie były w stanie powstrzymać tego programu i trzeba powiedzieć że niewiele w praktyce zrobiły. Teraz pozostaje pogodzić się z faktem iż mamy kolejny kraj dysponujący tą technologią albo zaakceptować to, że w przypadku wojny zginą prawdopodobnie setki tysięcy jeśli nie miliony ludzi: Koreańczyków po obu stronach, Japończyków a także Amerykańskich żołnierzy. Z perspektywy USA ten scenariusz jest na pewno do zaakceptowania bo wojna wciąż daleko od ich kraju a ryzyko stosunkowo niewielkie (może uda się przechwycić głowicę za pomocą BMD a jeśli nie to może ona nie być dość precyzyjna by spowodować duże straty)
  • @Oscar 17:21:23
    Czy Ukraina dostarczała części rakiet KRLD? USA to zbadają..USA zamierzają przeprowadzić śledztwo odnośnie udziału Ukrainy w dostawach części rakiet do Korei Północnej. Kongres Stanów Zjednoczonych zamierza rozpocząć śledztwo odnośnie udziału Ukrainy w dostawach części składowych rakiet balistycznych do Korei Północnej informuje agencja FAN. Do dwóch komitetów amerykańskiego kongresu spraw zagranicznych oraz wywiadu wniesiono projekt ustawy zakładający przeprowadzenie śledztwa o udziale Ukrainy w dostawach części składowych rakiet balistycznych do Korei Północnej. "Zdaniem ekspertów Korea Północna dokonała niezwykłego postępu w ciągu ostatnich dwóch lat w sferze programu rakietowego" głosi tekst. Przede wszystkim mowa o startach rakiety średniego zasięgu Hwasong-12, a także międzykontynentalnej rakiety balistycznej Hwasong-14. Jednocześnie kongresmeni, powołując się na raport Międzynarodowego Instytutu Badawczego, twierdzą, że Korea Północna mogła kupować niektóre części składowe od innych państw. Te silniki (rodziny RD-250) są związane z fabryką rakietową w ukraińskim Dnipro (Południowa Fabryka Budowy Maszyn im. Makarowa), która boryka się z problemami finanowymi w ostatnim dziesięcioleciu" twierdzą kongresmeni. Zauważa się, że autorem projektu ustawy jest Josh Gottheimer, członek Izby Przedstawicieli Stanów Zjednoczonych.

    Ps..Jak Holandia opublikuje raport z zestrzelenia MH17 a Kongres udowodni że wiadomego rodowodu ukraiński oligarcha sprzedawał te części Kimowi to Banderstan będzie cienko pierdzieć...Lub Rakiety i głowice : wyprodukowane w USA, sprzedane przez ukropów. Konkretnie żydków z Ukrainy do KRLD.
  • @kula Lis 67 19:58:35
    Witaj niestety informuję że portal Defense24 stał się niewiarygodny . Zobacz co propagują , SBU w czystej postaci . Pozdrawiam. http://www.space24.pl/651185,rosyjskie-tropy-koreansko-ukrainskiej-afery-rakietowej
  • @kula Lis 67 19:36:54
    TU CHODZI JUZ TYLKO WYŁĄCZNIE O SPROWOKOWANIE KIMA

    W okresie napięcia pomiędzy Koreą Pn, a USA i chwili rozpoczęcia ćwiczeń Global Thunder.

    Departament Stanu USA prosi Kongres o zgodę na użycie siły wojskowej na całym świecie. Na pytanie jednego z senatorów, Szef Departamentu Stanu USA Rex Tillerson potwierdził, że Kongres nie zezwolił na użycie siły wojskowej przeciwko Korei Północnej.

    Natomiast szef Pentagonu James Mattis przyznał, że może wyobrazić sobie sytuację, w której prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wyda rozkaz przeprowadzenia prewencyjnego ataku jądrowego bez zezwolenia Kongresu. Mattis powiedział, że może wyobrazić sobie taką sytuację w przypadku, gdyby Stany Zjednoczone zdały sobie sprawę, że jakieś państwo przygotowuje się do przeprowadzenia ataku nuklearnego na Amerykę i jest to nieuniknione.

    Wynika z tego, że prezydent Tramp nie może zaatakować Korei bez zgody kongresu, ale może jeżeli uzna, że jakieś państwo przygotowuje się do ataku nuklearnego na USA.

    W tym kontekście nie trudno zgadnąć o jakie nuklearne państwo chodzi. Jest to wyraźne prowokowanie Kima.
  • @kula Lis 67 20:32:28
    Ad- 01.11.2017 19:38:51 Prawda się sama obroni.

    Ad- 01.11.2017 19:51:11 To nawet nie prawdopodobieństwo wybuchu wojny jądrowej. To dla USA konieczność by utrzymać swoja dominacje na świecie nie tylko militarną, ale przede wszystkim ekonomiczną. Pytanie jest natury kiedy to nastąpi. Obstawiałem dawno temu , że będzie to przed 2020, optymalnie 2018.

    Ad- Defense przestaje być wiarygodnym źródłem informacji. Widać gołym okiem wpływ redakcji i naniesione korekty w treści publikowanych materiałów.

    Ad- 01.11.2017 20:32:28 Tu nie tylko chodzi o elementy rakiet. Wydaje się wielce prawdopodobne że Ukraina produkuje pluton na potrzeby USA i za ich przyzwoleniem. Reaktory w Czarnobylu, to reaktory typu RMBK. Prościej mówiąc poza wytwarzaniem energii cieplnej, są to fabryki plutonu na potrzeby wojska. Zniszczeniu uległ reaktor nr 4. Reaktory 1;2;3 swego czasu wyłączono. Z reaktora 1 i 3 usunięto paliwo. Jednak 2 prawdopodobnie znowu pracuje. Ukraina znalazła się w posiadaniu plutonu z reaktora 1 i 3. Ponadto ma zdolności produkcyjne na reaktorze nr 2. Czy część ukraińskiego plutonu trafiła na czarny rynek trudno zdecydowanie zaprzeczyć.
  • @Fischer 22:59:26
    Ból głowy Trumpa przed wizytą w Pekinie. Chiny i Rosja podpisały własnie 20 porozumień. Podczas kończącej się w czwartek wizyty premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa w Chinach podpisano blisko 20 porozumień o współpracy, m.in. w dziedzinie inwestycji, rolnictwa, lotnictwa, energetyki i eksploracji kosmosu poinformowała agencja Xinhua. Premier Rosji przyleciał do Pekinu we wtorek, a w środę spotkał się z premierem Chin Li Keqiangiem w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie. Tam też doszło do podpisania umów. Obroty handlu rosyjsko-chińskiego wyniosły w pierwszych trzech kwartałach br. 419,6 mld juanów (63,2 mld USD) i były o prawie 28 proc. wyższe niż w analogicznym okresie ub.r. – wynika z oficjalnych chińskich danych. Rosja jest największym dostawcą ropy naftowej do Chin, a wolumen tych dostaw osiągnął według chińskich mediów rekordowe 1,55 mln baryłek (6,35 mln ton) dziennie, co oznacza wzrost o 60 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. W czasie wizyty Miedwiediew odznaczył rosyjskim państwowym Orderem Przyjaźni troje chińskich wicepremierów: Zhang Gaoliego, Wang Yanga i Liu Yandonga. Order ten przyznawany jest obcokrajowcom za wkład w „umacnianie pokoju, przyjaźni, współpracy i wzajemnej zrozumienia pomiędzy narodami” – wyjaśniła Xinhua.
  • @Fischer 22:59:26
    Iran znalazł sposób na izolację USA. Najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei oświadczył na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, że współpraca Teheranu i Moskwy umożliwi „izolację USA" czytamy na oficjalnej stronie duchowego przywódcy. „Jesteśmy zdolni do odparcia amerykańskich sankcji i izolacji Ameryki, a to poprzez rezygnację z dolara i zastąpienie go walutami narodowymi w dwustronnych i wielostronnych operacjach" powiedział Chamenei w czasie spotkania z Putinem. Irański przywódca duchowy podkreślił także, że rosyjski lider to „silna osobowość". „Dlatego z Rosją można współpracować w zakresie dużych projektów wymagających zdecydowania i stanowczości jak od supermocarstwa, i można z nią współpracować w sposób logiczny" dodał Chamenei. W środę, w czasie swojej wizyty w Teheranie, prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się z najwyższym przywódcą Iranu ajatollahem Alim Chameneimem, prezydentem Irańskiej Republiki Islamskiej Hasanem Rouhanim i liderem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem. W czasie rozmów strony omówiły aktualne problemy międzynarodowe i kwestie dotyczące sektora energetycznego.
  • @Fischer 22:59:26
    Wybuchowa Rosjanka. Na poligonie w Podolsku kobieta żołnierz w stroju ochronnym Ratnik przeszła przez wybuchy i ogień.

    https://video.img.ria.ru/Out/Flv/20171102/2017_11_01_RatnicTotalPOL_zg13zwkz.med.mp4


    Rosyjskie wojska trenują jądrową odpowiedź na globalne zagrożenie


    https://pl.sputniknews.com/swiat/201710276580238-Sputnik-Rosja-manewry-rakiety-Putin-globalne-zagrozenie/

    Ps..Próba generalna przed nadchodzącą premierą.... Prezydent W.W. Putin przestrzegł USA, mówiąc, że wojna z USA będzie się toczyła tym razem na terenie tego kraju (USA). Słowa wprowadza w czyn. Globalnym zagrożeniem jest Ameryka!!!!!! USA.
  • @Fischer 22:59:26 przypomnę tylko, że..
    Rosyjskie strategiczne siły jądrowe (Ракетные войска стратегического назначения) posiadają na uzbrojeniu około 300 międzykontynentalnych rakiet balistycznych bazowania lądowego uzbrojonych 5 typów R-36M2, UR-100 NUTTH, Topol, Topol-M i RS-24 Jars. Rosyjska Marynarka Wojenna (Военно-Морской Флот Российской Федерации) posiada 12 okrętów podwodnych przenoszących rakiety balistyczne: 667BDR Delta III. 667BDRM Delta IV, 941Akuła i 955 Boriej. Lotnictwo Dalekiego Zasięgu (Дальняя Авиация) posiada 55 bombowców strategicznych Tu-95MS i 16 bombowców strategicznych Tu-160 oraz 69 nieklasyfikowanych jako strategiczne Tu-22M3.
  • @kula Lis 67 11:44:53
    1/ Ratnik to kombinezon z grafenu, prace nad nim trwały 2,5 roku. Ten test to tylko wygląda efektownie. Taka podpucha reklamowa, na polu są petardy a nie granaty czy miny.

    Widziałem pokaz, gdzie wielkoludem rzuciło jakieś 15 m i bez pogotowia się nie obyło. Miał złamaną nogę i mnóstwo siniaków po odłamkach, krwotok wewnętrzny.

    2/ To oficjalny komunikat Ministerstwa Obrony, wszystkie media go cytowały przez tydzień.

    Charakter ćwiczeń był nieco inny, ale dla obserwatorów zgodny z tym co napisano. To jest, odpalono pociski z tych miejsc, które wymieniono, ale nie te pociski i cel ich wystrzelenia był inny. Wystrzelenie Topola M, to nie problem z którym musza się uporać na dzień dzisiejszy wojska kosmiczne. Dziś wyzwaniem jest tarcza antyrakietowa i penetracja celi z pominięciem jej ochrony.

    Putin nie tylko ostrzega USA, ale gościł przywódcę Iraku i zapewnił go o wsparciu. Miediew jak zauważyłeś był u Chińczyka.

    Chiny dziś ogłosiły komunikat w którym zapewniły Koreę, że może liczyć na ich wsparcie.

    NIE JEST TAK JAK TWIERDZĄ ŻYDOWSKIE MEDIA W POLSCE. ROSJA ani Chiny nie popierają amerykańskiej polityki wobec Korei.

    Niby dlaczego mieliby by to robić. Umacniać pozycję USA w Regionie, by ta tworzyła bazy i instalacje rakietowe u granic Rosji i Chin. By w przyszłości pogłębiać konflikt odnośnie wód M. Chińskiego, jako akwenu nie przynależnego do Chin. Jest przynajmniej 50 istotnych powodów by Korea zajmowała taką, a nie inną pozycje w regionie. Zniszczenie Korei zmienił by całkowicie rozkład sił w regionie. Cofnęlibyśmy się do wojny wietnamskiej, okupacji Filipin i Indonezji.
  • @kula Lis 67 11:48:32
    Nie chodzi nawet o ilość tych rakiet, ale przewagę w klasie. Różnicę są jak między dwupłatowcem a odrzutowcem.

    Rosyjskie rakiety są nie do przechwycenia przez amerykanów, są zdolne się bronić, zmieniać pułap, prędkość, posiadają system zakłócania elektronicznego rakiet przeciwnika (podobny do systemu Chibiny),mogą wypuszczać wabie. Niektóre są wyposażone w około 30 pocisków anty rakietowych. Mogą operować na niskich pułapach. Są praktycznie z marszu gotowe do odpalenia. Większość na mobilnych wyrzutniach i tak naprawdę nie wiadomo gdzie się znajdują (Na ogół 100-150 km od miejsca bazowania).

    Rakiety amerykańskie potrzebują przygotowania, stabilizacji termicznej. Kolejna seria w silosach, wymaga wprowadzenia kolejnych pocisków do silosów. To duża strata czasu. Ich pociski nie mają możliwości obrony. WSZYSTKIE są odpalane z silosów, które przy dzisiejszej celności rosyjskich rakiet ulegną wszystkie zniszczeniu. Podziemny schron mógł je chronić w latach 70-tych gdy ta rakieta powstała, wtedy rakiety trafiały z małą dokładnością i silos nie musiał znaleźć się w epicentrum wybuchu atomowego.
  • Kto kogo prowokuje ?
    Dziś rano.

    Dwa amerykańskie bombowce B1B przeleciały nad Półwyspem Koreańskim i przeprowadziły ćwiczenia symulujące ataki na główne cele w kraju - podała oficjalna północnokoreańska agencja prasowa KCNA.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/dwa-amerykanskie-bombowce-przelecialy-nad-polwyspem-koreanskim/pe5e2x5

    Prowokacja, ale dzięki czemu wiemy że USA jeszcze nie zaatakuje Korei. Nastąpi tylko wzmocnienie obecności wojsk Być może już wtedy system tarczy antyrakietowej uzyska pełną sprawność.

    Wywiad USA dwoi się i troi by odpowiedzieć na główne pytania odnośnie możliwości Koreii. Okazuje się że naprawdę mało wie o możliwościach strategicznych Koreańskich pocisków, okrętów podwodnych i jakości i ilości głowic jądrowych.

    Przykładem niech będzie komunikat, że nastąpiło prawdopodobne zawalenie się tunelu (tu błąd szybu, leja), prawdopodobnie dwa tygodnie temu, prawdopodobnie na skutek prawdopodobnej podziemnej próby nuklearnej, gdzie prawdopodobnie zginęło 200 ludzi.

    Jednak żadne zdjęcie satelitarne czy lotnicze nie pokazuje zapadlisk czy śladów katastrofy. Niema zdjęć nawet krateru po podziemnym wybuchu. Jest tylko fotografia ośrodka poligonowego, i kilka nieudolnie zmanipulowanych zdjęć lotniczych.
  • @Fischer 22:21:56
    Korea Południowa zrezygnowała z sojuszu rakietowego z Waszyngtonem. Żadnych nowych stanowisk przeciwrakietowych Stanów Zjednoczonych w Korei Południowej się nie planuje to raz. Korea Południowa nie będzie brać udziału w amerykańskim systemie obrony przeciwrakietowej to dwa. Współpraca Seulu, Waszyngtonu i Tokio nie będzie przeradzać się w sojusz wojskowy to trzy. Oświadczenia na ten temat są oficjalne, a należą do minister spraw zagranicznych Korei Południowej Kang Kyung-wha. Oczywiście, są pytania, na przykład: a co ze starymi, czyli już zainstalowanymi systemami obrony przeciwrakietowej? Szczególnie, że Rosji dotyczy historia z dwiema Koreami i ciągłe rozmowy o wojnie jądrowej, którą straszą się wzajemnie to Pjongjang, to Waszyngton. Mowa o zaplanowanym systemie THAAD, który może trzymać pod kontrolą radarową niemałe terytoria rosyjskiego Dalekiego Wschodu i Chin. A dalej: to ta sama "tarcza", która jest gorsza od "miecza". Przypomnieć należy długą historię tego, jak USA wyszły z umowy o obronie przeciwrakietowej z Rosją i zaczęły umieszczać swoje tarcze w Europie i Azji. Taka obrona tworzy iluzję bezkarności i otwiera drogę do marzeń o własnym, pierwszym ataku jądrowym. A Korea Północna ze swoją niepowściągliwą retoryką (wciąż grozi, że zniszczy wszystkich, i USA, i Koreę Południową…) okazała się dla Stanów Zjednoczonych bardzo wygodnym pretekstem, aby rozwinąć THAAD na Dalekim Wschodzie. Ale tylko do tego. Przypomnieć można wstrząsającą historię o tym, jak poprzednia administracja Stanów Zjednoczonych planowała dostarczyć te systemy do Korei Południowej, dopóki tam do władzy nie doszła administracja, wcześniej występująca przeciwko temu pomysłowi. W rezultacie sześć stanowisk wwieziono w okresie pomiędzy rządami obu administracji. Nowa władza, ta sama, która była przeciw, postanowiła zamrozić proces, aby zbadać, jak te rakiety wpłyną na – uwaga – środowisko naturalne. Ekologia to taki nie do zdarcia dyplomatyczny argument, w rodzaju molestowania seksualnego w dziedzinie prawnej: powiesz to słowo i wszyscy wokół powinni siąść i zacząć się bać. Nawet wojna jądrowa poczeka. I jeszcze jedno: jak widać, niewpuszczanie do państwa nowych stanowisk rakietowych jest o wiele prostsze niż usunięcie tych, które już tam są. I to dobra strawa do rozmyślań dla liderów państw europejskich: wwiozą wam coś szybko, ani zdążycie się obejrzeć, a wywieźć to, to już inna sprawa. I to nie żart obrazić jedno z mocarstw, czyli USA. Wiadomo, że przed nami kwestia czysto techniczna. THAAD to system, którego rozmieszczenie musi zająć długie miesiące. Teraz specjaliści muszą odpowiedzieć na pytanie, co będzie dalej z amerykańskimi planami i jaką rolę będą w nich odgrywać stanowiska w Korei Południowej. A my teraz poobserwujemy coś innego: wspaniały wątek dyplomatyczny, w którym udział wezmą wszyscy światowi gracze dyplomacji: USA i Chiny, Rosja i Japonia. No i obie Koree.
  • @kula Lis 67 10:29:22
    1/ Korea PD i Japonia nie chce paść ofiara wojny jądrowej w imie interesów USA. Tylko Polski minister obrony w imię sojuszu z USA zaatakować Putina.

    2/ Wyrzutnie THAAD znajdują się już w Korei Pd. Ale nie stanowi problemu ich wyeliminowanie z pola walki, już w pierwszych minutach konfliktu. przez Kima. Np za pomocą artylerii rakietowej (300 mm), z taką lawiną ognia system sobie nie poradzi. Ze względu na niski pułap pocisków THAAD musi znaleźć się w zasięgu artylerii rakietowej Korei inaczej nie przechwyci rakiet balistycznych.

    Są jeszcze pociski Aegis na amerykańskich okrętach, ale i tu będą miały problem z ustawieniem się poza zasięgiem podrasowanych skudów (zasięg 1000 km). Aegis może przechwycić pocisk max na pułapie 200 km (zależy czy to będzie SM-3IIA czy SM-3IB) i to zapewne nie starczy bo Koreańskie pociski będą już minimum na pułapie 1000 km.

    3/ System tarczy to nie tylko obrona. Na wyrzutniach mogą spoczywać pociski ziemia- ziemia uzbrojone w głowice jądrowe i nikt tego ni sprawdzi. Np Tomahawki można odpalać z wyrzutni Patriotów i baterii THAAD.

    4/ USA jeżeli już się zainstalowało w Japonii czy Korei Pd, to nie opuści swoich baz i instalacji czy to się będzie podobać Japończykom (Korei ) czy nie. Tak samo jak nie opuszczą baz w Polsce.
  • @Fischer 15:17:20
    Media: Amerykańskie myśliwce F-35 zardzewiały! Pentagon na 30 dni zamroził program wyposażenia sił zbrojnych w myśliwce F-35 po tym, jak na tych maszynach znaleziono rdzę pisze Bloomberg. Jak informuje agencja, ślady korozji, przewyższające dopuszczalne normy, pojawiły się na złączeniu paneli z włókna węglowego z aluminiowym korpusem myśliwca. Według spikera Pentagonu Joe Della Vedova, do korozji doszło z winy producenta, koncernu zbrojeniowego Lockheed Martin. „Wyjawione defekty w przyszłości należy poprawić, ale nie zagrażają one bezpieczeństwu lotów F-35 i nie wpływają na nasze operacje” powiedział Della Vedova. Samolot F-35 Lightning II drugi seryjny myśliwiec piątej generacji po F-22 Raptor. Ten program kosztował USA około półtora biliona dolarów. Samolot jest stale krytykowany, m.in. przez prezydenta Donalda Trump ze względu na częste problemy techniczne. W październiku rzecznik amerykańskich Sił Powietrznych poinformował, że wielu pilotów F-35 zaobserwowało u siebie symptomy głodu tlenowego. Jak powiedział Della Vedova, śledztwo nie ustaliło, co wywołało te dolegliwości. Zdaniem przedstawiciela lotnictwa amerykańskiego Marka Graffa podobne incydenty stanowią realne zagrożenie dla sił powietrznych.

    Ps..Sprawa wyszła na jaw z tydzień temu. Dotyczy jak na razie jednej sztuki, i chodzi o samolot używany przez USA. Ilość rdzy była na tyle duża, że samolot został odstawiony od lotów a producent nakazał przeprowadzenie kontroli we wszystkich wyprodukowanych i będących w użyciu. Wstępne informacje mówią, że przyczyna leży w zbyt dużej nieszczelności konstrukcji. Chodzą pogłoski, że Amerykanie chcą zrezygnować z ulepszania F-35 i pozostawić w służbie ok. 200 sztuk niepełnowartościowych bo podatnicy dostają wścieku, ale co z zagranicą, to byłaby bomba. F35 jest bublem z którego chcą zrezygnować nawet Amerykanie. Jeżeli Amerykanie zrezygnują z rozwoju programu to te 200 samolotów które kupili nie będą modyfikowane, to samo dotyczy odbiorców zagranicznych, wszyscy zostaną z bublem a dodatkowo będą musieli dać kompensatę odbiorcom zagranicznym albo wpuszczą ich w kanał nic nie dając. To musi być bardzo bolesne dla fanów F-35 taki bubel....W czerwcu ubiegłego roku wstrzymano loty samolotów myśliwskich F-35B Lightning II ze składu 3rd Marine Aircraft Wing, stacjonujących w bazie Yuma w Arizonie. Powodem były problemy z autonomicznym systemem informacji logistycznych (Autonomic Logistics Information System). Zadaniem ALIS jest sprawdzanie każdego egzemplarza F-35 na całym świecie w trakcie jego eksploatacji, realizacja zadań diagnostycznych płatowca, awioniki i zespołu napędowego, zapewnienie terminowych dostawy odpowiednich części zamiennych w żądane miejsce oraz możliwość tworzenia, zapisywania i odtwarzania wszystkich misji bojowych. W tym samym czasie uziemione zostały również myśliwce wielozadaniowe F-35A ze składu 56th Fighter Wing, stacjonujące w bazie Luke w Arizonie. Przyczyną wstrzymania lotów było wadliwe działanie pokładowej wytwornicy tlenu. W ramach środków zapobiegawczych postanowiono wtedy, że lotnicy USAF muszą unikać lotów na wysokości, na jakiej miały miejsce przypadki hipoksji. Zmieniono procedury naziemne, aby złagodzić fizjologiczne zagrożenia dla pilotów, opracowano nowe szkolenia, polepszające kondycję pilotów, zwiększono minimalną ilość tlenu w instalacji rezerwowej i wyposażono lotników w czujniki, rejestrujące ich parametry życiowe. Warto wspomnieć, że nie były to pierwsze i jak widać nie ostatnie problemy z najdroższym samolotem myśliwskim świata...Za te pieniądze to ten myśliwiec poza czynnościami bojowymi powinien jeszcze prać, gotować, laskę robić szydełkować itd. itd.
  • @kula Lis oto co mi na ten temat Staszek Kieliszek napisał na PW.
    Wcale mnie to nie dziwi. Jest wiele tego powodow, ktore nakladaja sie na siebie i w koncu dochodzi do takiej sytuacji, ze trzeba produkt wyrzucic na smietnik. Potega lotnictwa USA to rezultat pracy inzynierow, bylych pilotow 2 wojny swiatowej, wielu Polakow co latalo w bitwie o Anglie. Znalem osobiscie 2 takich dystyngowanych Panow. Jeden z nich, Pan Mowczan byl oblatywaczem F-16 a drugi, Pan Jozefowski inzynierem w Boeingu. Starzy inzynierowie juz powymierali, wielu z nich nie mialo formalnego wyksztalcenia ale mieli doswiadczenie, byli bylymi slusarzami, narzedziowcami. Pamietam powiedzonko, ktore nieraz wyglaszali: "Make it simple, stupid"- zrob to prosto, glupku. Jest to szalenie wazne by upraszczac co tylko sie da. Skomplikowac jest bardzo latwo i zapedza sie czlowiek w sytuacje bez wyjscia. Zawsze w projektowaniu byla kolejnosc wykonywanych czynnosci. Nie mozna na przyklad projektowac samochodu o ile nie ma sie juz zaprojektowanego silnika bo nie wiadomo czy sie pod maska zmiesci.Teraz jest inaczej.Wymyslono tzw "simultaneous engineering", projektowanie rownolegle. Projektuje sie wszystko na raz i to w roznych firmach! Burdel nie do opisania! Co piatek rozmawiam sobie z bratem, ktory jeszcze projektuje samochody w Detroit i opowiada mi zabawne historyjki jak zapomniano zapewnic miejsce pod maska dla akumulatora lub dla kolumny kierownicy. Nastepna przyczyna niepowodzenia takiego F-35 jest rysowanie na komputerach. Nie ucza dzis geometrii wykreslnej, dzieki ktorej mozna bylo w glowie wyobrazac sobie jakies przyszle ustrojstwo zanim sie narysowalo pierwsza kreske bo w przeciwnym wypadku trzeba bylo wszystko gumkowac lub caly rysunek
    przerysowywac. Inzynierowie, produkowani dzis przez uniwersytety nie maja praktyki robotniczej, nie potrafia rysowac ale potrafia gadac i wymachiwac rekami: zebrania, wykresy, plansze pogladowe, slajdy, przemowy. To jest slepy zaulek, beda musieli wrocic do podstaw.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930